u nas jakis kryzys 
jak u malym jako pierwszy kapal go przez pierwsze 2 tyg tylko mezus, przewijal kupki, nosil i bawil sie... tak teraz przy malej nie robi nic
:-(
Jak ja juz musze do wc wyjsc, albo sie chce wykapac a moj jest, to wezmie ja na rece, pogada do niej, jest kochany ogolnie gdy widzi ze ja nie moge byc przy malej. Ale jak jestem ja obok to nic nie robi i niechce puki co. Twierdzi ze za mala dla niego za drobna i ze to dziewczyna i on nie wie jak przebierac
Dziwie sie bo przy pierwszym dizecku niby wiedzial taaaak, bezsensu, ale sie nie kluce, bo uwazam ze nikt sie tak mala nie zajmie dobrze jak jaaaaa
;-) Z drugiej strony, odciaza mnie mezus w domowych obowiazkach, wiec nie powinnam nazekac chyba. No i on wychodzi z psem codziennie, i odprowadza i przyprowadza synka z przedszkola, to on synka kapie to on sie nim ciagle zajmuje. Ja tez staram sie mlodemu dac swoj czas, ale chyba mi to nie wychodzi, jak mala przy cycku wisi mi 1,5 h a jak spi przez te 3h to chcialabym w domu conieco zrobic albo poprostu spie :-( Oj nie jest u nas idealnie :-(
larvunia to tak jak u nas....
z jedna różnicą...mój nie robi w domu nic, bo go w ogóle nie ma....zanim urodziłam to żartował do wszystkich, ze jak się dziecko urodzi to on będzie miał dużo pracy, delegacje itp, ale teraz widzę, że on faktycznie zorganizował wszystko na ten czas, bo mój mąż pojawia sie w domu ok 21 jak ja juz mała na noc kładę, a Filip juz wykapany w piżamach przed TV ogląda bajki...a że karmię piersią to i w nocy nie mam pożytku z niego żadnego...porażka...jak ogarnęłam w domu wszystko i czułam się świetnie, to teraz od kilku dni ryczę i nie mam sił....nawet tu nie zaglądam....
Filip nie chodzi do przedszkola od tygodnia, bo go nie ma kto zawieźć, bo ja nie będę się ładować z noworodkiem co dzień rano do auta i wozić synka, ubiera się sam, ja mu szybko szykuje ubrania, śniadanie je jak mała pozwoli, cudnie, ze rozumie i czeka cierpliwie...
mała miał dosłownie 3 razy na rękach, jak się urodziła, jak wsadzał ja do fotelika w szpitalu i wczoraj jak wsadzał do fotelika jak jechaliśmy na obiad do teściów, ani raz jej nie przewinął, ani do niej nie gada, nic...