Cześć dziewczynki! Trochę nas nie było ale zaatakowały nas przebrzydłe choróbska i siedziałam z małą w domu a tam mam tak marny internet, ze dla swojego zdrowia psychicznego nawet go nie odpalam
Po kolei - najpierw ja złapałam po raz trzeci w życiu łupież różany Gilberta (urocza, niezakaźna wysypka, którą z reguły przechodzi się tylko raz, żadko dwa razy). Oczywiście w moim mieście pomocy nie znalazłam i musiałam jechać do dermatolog do Olecka. Wysypka już schodzi, choć jeszcze kilka tygodni wyglądania jak siostra Frankensztajna hehe
Dermatolog i mój rodzinny stwierdzili też u mnie guzek na tarczycy, czekam na wyniki badania hormonów i zobaczymy co dalej, pewnie znów wycieczka do Olecka.
Hania złapała trzydniówkę - to moja diagnoza. U lekarza byłyśmy w piatek na bilansie i wszystko było jeszcze OK. W niedzielę wracam z pracy a moja niunia rozpalona do czerwoności - prawie 40 stopni gorączki. I tak do dzisiejszej nocy, bez żadnych innych objawów. A rano - zdrowa jak rybka. Tfutfu... Bo zaraza u nas panuje jakaś.
Wyniki bilansu - Hania wzrostem i wagą odpowiada rozwojowi dziecka trzyletniego

15 kg wagi i 95 cm wzrostu. Kawał baby z tej mojej kruszynki.
Dziś wróciłam do pracy po przymusowym urlopie więc mam nawał roboty. Uciekam, odezwę się przed końcem pracy!
Ale naprodukowałyście - nie nadążę przeczytać :-)