Dziś już było bez płaczu przy pożegnaniu - chociaż nie chciała wstać nawet z łóżka a o przedszkolu nie chciała słyszeć. Minkę miała nieciekawą. Dziś zebranie - porozmawiam z wychowawczynią, żeby rzuciła na nią okiem i jakoś może zmotywowała do zabawy z innymi dziećmi.
A propos szkoły - powiem wam, że znam mamy 6 - latków, które chwalą sobie zerókę w szkole. Mówią, że dzieci już w przedszkolu uczą się liczyć i czytać - nawet same od siebie poprzez zabawę i nudzą się w tej zerowce, gdzie im tego robić nie wolno. Może my patrzymy na to ze złej perspektywy, może bardziej chodzi tu o przygotowanie kadry, żeby przez zabawę uczyć dzieci, nie hamując ich naturalnego "pędu" do wiedzy. Gdzie dwóch Polakow tam trzy opinie - każda z mam zna najlepiej swoje dziecko i wie czy jest gotowe na naukę czy nie. Chociaż znam mamę, ktora oddała dziecko do 3 latków zamiast do 4latków do przedszkola, bo "on jest taki drobny, jeszcze zrobi sobie krzywdę". I nie ważne, że umie więcej niż ledwo gadające trzylatki. A teraz chłopak się nudzi jak mops ucząc się jeszcze raz jak się trzyma nożyczki np.