A nie pisałam u nas dziś dużo pobudek w nocy. A starsze dziecię wczoraj zasneło z babcią, potem ją do łóżka przeniosłam a z rana się skapnełam jak ją doktnełam, że nie załozyliśmy pampersa i się nie zesikała, taka dumna z niej byłam.
Malutki prawie całe przed południe dziś spała, pogoda była nawet w miarę ale szkoda mi go było budzić na ubieranie. Ale pojechałam godzinę wcześniej do przedszkola po córkę, żeby na dworzu się wybawiła, bo cieplutko się zrobiło, wróciłyśmy, przebrałam ją, małego ubrałam i wysłałam z babcią na dwór dzieciaki. I co nawet 10 minut nie pobyli bo burza przyszła z nienacka, uciekli do domu spadł grad, deszcz i już burza odchodzi i widzę, że słonko z powrotem wychodzi więc może jeszcze uda się wyjść, starsza po kałużach polata będzie fraidę miała.
Ach na zakupy miała z K jechać, ale dzwonił, że na fuchę po pracy idzie, no trudno pojadę sobie jutro a on niech robi to może wyjazd wypali.