Witajcie
Ale miałam noc z głowy. Choć bylam wczoraj bardzo zmęczona, zasnęłam po 21 zaraz po dzieciach (małego dałam po uspaniu do łóżeczka), zbudziłam sie do niego przed 23 bo zaczął stekać, wzięłam go, Krzysiek sie przebudził, ja karmię małego i mówię do męża żeby okno uchylił bo duszno. Otworzył i poszedł do toalety a mi z dworu cos zaleciało jakby spalenizna, myslalam ze może mi sie wydaje ale Krzysiek wrocil i mu mówię i tez gada ze cos czuje, zjadł kawałek ciasta i zasnął, młody sie najadł i mogłam dalej spać ale ten dziwny smród nie dawał mi spokoju, wzięłam siostrę, bo sama bałam sie wyjść na dwór sprawdzić co sie dzieje. Mieszkamy w jednym domu z kuzynem z żona i dzieckiem i wujem, tylko oni mają swoją połowę, osobne wejście w domu. Wujek mieszka w suterynach i ma problem z natury alkoholowej. A mama moja widziała ze wracał wczoraj pijany, więc poszłyśmy na dół do wujka pod okno, pukam ale śpi jak zabity, zaciagam sie i tak spalenizna czuć od niego, sie zdenerwowałam, przeszłyśmy między choinkami (nie chciało mi sie iść na około, dróżka) i poszłyśmy na górę do kuzyna, zbudziłam ich i mówię, że u jego ojca na dole chyba cos sie pali, ze pijany wracał. Kuzyn poleciał na dół i tak obiad sie grzał, zjarany na węgiel. Bratowa sie zdenerwowała też i powiedziałam że go chyba wy*******i z chaty. A ja choć zmęczona byłam takie miałam nerwy, pisze to teraz i całą sie trzese z nerwów. Nie chce nawet myśleć co mogło by sie stać jakbym nie kazała mężowi otworzyć okna i bym tego nie poczuła. Pal licho jakby gościu sie zaczadził ale jakby sie zajeło cos i zapaliło. Wujka pokój jest akurat pod naszym pokojem i zaraz obok ma kuchnie. Zasnąć nie mogłam do 2 w nocy, leżałam i patrzyłam na moje dzieci Kochane i chyba by mi serce nie wytrzymalo jak by im cos sie stało. Ale sie rozpisalam ale nerwy mam do dziś A powiem Wam jeszcze, że nie raz myślałam, ze wujo tak często pijany wraca i sobie myslalam żeby czasem kiedyś z jakimś papierosem nie zasnął czy cos. O nieszczęście to krótko trzeba. No i maly juz nie wrócił na noc do łóżeczka, a miałam próbować go tam odkładać.
PAPITKA gratulacje za postępy, ja karmię małego piersią i tylko na jednej stronie, po prostu tak się na kręcam by mały też z drugiej piersi złapał.
Co do spotkania, jakoś się zgadamy jak będę miała ciut więcej czasu, w Chodakowie mam rodzinkę też.
Doczytałam, dumna jestem, że wam idzie dobrze z obu piersi, napisz jak po wizycie.
LIZA a u nas zimno i pada.