heja.
witam nowe mamy
Papita niefajnie tak , jak pomocy sie znikąd niema.a jeszcze proby "chowania" dziecka po swojemu. do mnie sie na szczescie nikt nie wtrącal, nikt nie podpowiadal, nikt po swojemu nie karmil, bo bym zagryzla. bylo kilka akcji z noszeniem na rekach jak bylismy u tesciow. Bo tam ciocie dawno nie widzialy, babcia tez, kazdy na troche na rączki a potem wracamy do domu, a dziec koncerty mi robi bo kloc na rece chce. i tez byl z tych dorodnych jak twoj szkrab.
My po parapetowie. maaaaaaaaaaaaatko jak mnie rano glowa bolala :/ do tego @. do tego jakas jelitowa.Chlopcy w piątek biegunke mieli po szkole. F ledwie z podworka dobiegl do lazienki. ganialo go co minuta. potem Oskar. w sobote ozdrowieli. tak jakby. Oskar zaczął narzekac ze go nogi bolą. w poludnie zasnął. pospal ok 2 h i wtstal z temperaturą i z placzem ze go te nogi mocno bolą.dostal bufenik, potem masowalam mu te nogi w miedzy czasie mnie glowa zaczela blec tak ze na oczy nic nie widzialam. gotowa bylam odwolac gosci. no ale .. O po syropku ozdrowial mi troche tez przeszlo.
Oskar zasnął ok 23. gosc ie jeszcze byli, w miare nie pijani wszyscy.tzn ja, kolezanka i sąsiad podpici, Ł i mąż kolezanki trzezwi. O wstal ok polnocy z jekiem ze go wszystko boli, zeby mu nogi pomasowac, ze mu gorąco. caly rozgrzany jak piekarnik. zmierzylam mu temp. i mial 40 st. no ja w sekunde wytrzezwialam. oklady z zimnej wody nie pomogly, syrop tez. temp. spadla do 39.9. ja myslalam ze zejde. Ł gotowy byl jechac z nim na pogotowie. ale dostal cwiartke paracetamolu i temperatura spadla w ciągu 10 min. no serio.. myslalam ze zejde na zawal jak on taki rozpalony był.