Mogę napisać z autopsji.. Ja byłam taka dziewczynka, która nie pozwalała wyrzucić śmieci. Jak tata wyrzucił stare kapcie to wyciągałam je i chowałam "bo one jeszcze się przydadzą". Stluczony wazon nie nadawał się do wyrzucenia, bo "przecież da się go naprawić". Nie pamiętam już wielu sytuacji, ale wiem, że moi rodzice wyrzucali niektóre rzeczy za moimi plecami, oddawali na śmietnik sąsiadom itd. W momencie, w którym przyjechała śmieciarka, a ja położyłam się na koszu i powiedziałam że nie pozwolę im tego zabrać moi rodzice uznali, że mamy duży problem, z którym żadne z nas nie potrafi sobie poradzić. Ja do dziś pamiętam jak bardzo było mi szkoda tych wszystkich rzeczy i naprawdę uważałam, że nie można ich wyrzucić. Było mi och szkoda. Miałam wtedy też bodajże 8 lat. Trafiłam do psychologa. Do dziś pamiętam te spotkania - malowałam na nich, rozmawiałam, opowiadałam, grałam w jakieś gry. Wspominam je dobrze i najbardziej utkwiło mi w pamięci jak tłumaczyłam mamie, że Pani kazała narysować rodzinę a ja nie miałam siwej kredki więc narysowałam mamie niebieskie włosy. Ale do celu - psycholog uznała, że moim zachowaniem kieruje zazdrość względem siostrzeńca, którego razem ze mną wychowywali moi rodzice. Jego rodzice byli od kilku lat za granicą i nie udawało im się go do siebie ściągnąć. Pomiędzy nami 3,5 roku różnicy i byliśmy jak rodzeństwo, a ja do dziś uważam, że przez większość życia byl mi bardziej jak brat niż moje prawdziwe rodzeństwo. Ogólnie - kochaliśmy się ogromnie i jedno za drugim wskoczyloby w ogień. W życiu nie powiedziałabym, że mogłam być o niego zazdrosna. Tym bardziej, że moi rodzice jasno stawiali granice, że go wychowują, ale on jest wnuczkiem, a ja jestem córka. Chociaż oczywiście starali się dbać o nas po równo. W życiu nie pomyślałabym, że mogłabym być o niego zazdrosna, a jednak byłam. Po latach zapytałam rodziców co w takim razie zmienili, że problem mojego zbieractwa zniknął. Powiedzieli, że psycholog kazała im jednak więcej uwagi poświęcić mi, pozwolić poczuć się ciut ważniejsza itd. Jednocześnie chodziłam na spotkania z psycholog

problem się rozwiązał i pozostał jedynie dość zabawnym wspomnieniem. Myślę, że u Was również może być tak, że córka w ten sposób stara się zwrócić na siebie uwagę, chociaż nie robi tego swiadomie i pewnie bardzo mocno kocha siostrę. Psycholog pewnie doradzi jak to rozwiązać

a ja trzymam kciuki za powodzenie i chętnie prześledzę Wasze dalsze poczynania!