Witam,
na-tuska nieźle z tym parkowaniem. To się musiałaś uśmiać :-).
Wiecie co, ja miałam bardzo duży problem z wyjazdami mojego męża. Jako handlowiec bardzo często wyjeżdżał, albo miał imprezy firmowe. Oczywiście osoby towarzyszące nie były zaproszone, bo szef ma firmową kochankę, głupio, żeby żona i kochanka za często się spotykały. Palant jakich mało. Szlag mnie trafiał, że ja ciągle jak kura domowa w domu, nawet nie mam okazji się ubrać jakoś bardziej elegancko, a on wiecznie na jakichś imprezach. Można się zdołować. Raz albo dwa razy w roku był wyjazd a to na narty, a to do jakiegoś kurortu, a to na campery. Wszystko to były imprezy integracyjne. Często były o to kłótnie.
A najgorsze bylo to, jak dzwonił do mnie wieczorem, ja padnięta i słyszę jego zakropiony ostro głos pijacki. Oj ponosiło mnie wtedy. OCzywiście mąż nie rozumie, o co mi w ogóle chodziło.
A zęby. Cóż całe ząbkowanie jednego i drugiego dziecka to dla mnie trauma. Nieprzespane miesiącami noce, płacz, marudzenie. Kacprowi wyszedł pierwszy ząbek jak skończył siedem miesięcy, Asi jak jeszcze nie miała pięciu. Właśnie mamy kolejne w drodze, choć nie mogę narzekać, dziś tylko trzy pobudki - dawno nie spałam czterech godzin ciągiem.