Jak nie pisałam to wcale, a teraz post pod postem

.
Właśnie wróciłyśmy z Asią ze szczepienia na żółtaczkę. Pani zapytała, czy chcę zwykłą, czy Engerix (nie jestem pewna pisowni) za 55 zł. Zapytałam, która lepsza. WIadomo

. 55 zł nie moje, jak to mówi maks_olo. Trochę jestem zła, bo teraz dopiero się dowiaduję, że ta szczepionka to w ogóle jest najlepsza, najbardziej oczyszczona itd., a to było już ostatnie szczepienie. GDybym wiedziała, że mam takie prawo, to już w szpitalu z Kacprem zażyczyłabym sobie tą szczepionkę, a nie Euvax czy Hepavax, które okazuje się, wcale nie są takie świetne. Ach temat szczepień to w ogóle jest obszerny...
Moja kluska mierzy 68 cm i waży 9 kg. Klusek mały. Przy szczepieniu zaniosła się płaczem, a potem patrzyła na Panią, jakby chciała ją ukarać wzrokiem. Strach się bać normalnie.
Coraz mniej podoba mi się to przedszkole. A mojemu dziecku coraz bardziej. Wczoraj byliśmy za zajęciach, a z podłogi zbierałam szpilki, którymi były połączone zasłony. Już nie wspomnę, że mój KAcper co i raz wbiegał w te zasłony i bałam się, żeby szpilka nie wbiła mu się w oko. Ale oczywiście dupa wołowa jestem i się nie odezwałam. A powinnam była zwrócić Pani uwagę, że dziecko może ukłuć się w oko tą szpilką. Ja właśnie czasem tak mam, że odpuszczam, a w tym przypadku nie powinnam. Jeśli sytuacja sie powtórzy, to się odezwę. Inna kwestia, że Kacper nie powinien się zbliżać do tych zasłon, ale jak go upilnować...