Ewunia a ile Twoje dziewczynki ważyły po urodzeniu?
Ja też urodziłam bez znieczulenia sn, nie byłam nacinana, podczas porodu spytałam Panią doktor jaką pozycję przyjąć aby uniknąć nacięcia (chodziliśmy na szkołę rodzenia), czułam się na siłach żeby zmienić jakby co ;-). Odpowiedziała mi, że to czy się nacina czy nie, zależy od tego jak "bieleją tkanki". Miałam tylko 1 szew bo pękła mi tzw. śluzówka. Ale też pytano mnie to to czy go założyć ;-) Zgodziłam się.
Z tym nacięciem to dużo czytałam itp. i słyszałam, że lepiej być naciętą niż pęknąć bo jest mniej komplikacji po zrośnięciu.
Słyszałam też złe opinie o szpitalu, w którym rodziłam (ale też i dobre) i że właśnie tam każdą nacinają (nawet bez potrzeby, że to rutynowo robią). W jakiś sposób się na to przygotowałam (choć nie bałam się samego nacięcia tylko dalszych problemów, które mogą z tego wynikać np. problemy ze współżyciem) - ale to też się chyba za dużo naczytałam i za bardzo spanikowana byłam ;-)
W sumie to byłam bardzo zadowolona z opieki i trafiłam na fajną zmianę na porodówce. Mam nadzieję, że i tym razem tak będzie, bo będę rodziła w tym samym szpitalu.
Sasanka ta moja koleżanka właśnie wolała sn niż przez cc. Tylko nie wiedziała, że aż taka duża dzidzia będzie. Wiedziała, że duża, bo lekarz prowadzący tak mówił, ale przed samym porodem inny lekarz zrobił jej usg i powiedział, że jak 3700 będzie ważyć to max... (trochę się przeliczył). Oczywiście to nie do niej należał ostateczny wybór czy sn czy cc tylko do lekarzy. Dzieciątko przy przechodzeniu przez kanał rodny złamało sobie obojczyk (ale na szczęście nie było to groźne).
Ta koleżanka rodziła w tym samym szpitalu co ja. I mówi, że też jest zadowolona z opieki, choć gdyby jej się coś stało przy porodzie przez to że dziecko duże, to by lekarze mieli problemy...
Ja ją też podziwiam. Jakoś tak utarło się u nas przekonanie, że im większe dziecko tym gorszy poród. A to nie do końca jest tak. Na pewno matka natura jakoś "dopasowała" maleństwo do matki, a poza tym wiele zależy od ułożenia dziecka przy przechodzeniu przez kanał rodny i od tych "belejących tkanek". Ja urodziłam Kinią z wagą 3100 i wsio było ok., a leżała ze mną dziewczyna, która urodziła córeczkę 2800 a popękała. Dziewczyna była podobnej budowy do mnie, może nawet trochę wyższa. Także nie ma reguły.