reklama

MULTIMAMY - wątek główny

Moja mama też ma problemy, ale nasze problemy ją mało obchodzą - taki typ człowieka, martwi się tylko o siebie, ale może to i lepiej, bo tak bym miała wyrzuty sumienia, że kobieta musi się martwić jeszcze o nas. Więc doskonale Cię rozumiem.
Kurcze Ewunia może niech Twój mąż poszuka pracy w dziedzinie choćby magazyniera albo coś - może i dużo nie zarobi, ale zawsze z 1500zł będzie albo np na stacji benzynowej albo w ochronie. U nas na magazyniera i do ochrony (nie wymagana licencja) jest bardzo dużo ogłoszeń, nie wiem jak to wygląda w Waszym rejonie. Chyba, że się uparł - tak jak mój Grzesiek - że będzie pracował w swojej branży. Bo mój na tyłku siedział przez ponad 2 miesiące, bo nie chciał pracować w innej branży niż frezer lub tokarz na maszynach CNC... A że mam kryzys w mechanice i wszystkie firmy ludzi zwalniały masowo to go mało obchodziło... Do tego miał wymagania, że mniej niż 2000zł na rękę musi mieć, a jak nie to nie będzie tam pracował... Ehhh faceci... No i przez to też jesteśmy zadłużeni - przez ten czas żyliśmy z karty kredytowej, do tego mamy jeszcze prawie 10tys zł kredytu wziętego na ślub do spłacenia a jego pensja starcza praktycznie tylko na codzienne wydatki i opłaty, więc też nie jest kolorowo. Ale Ciebie to podziwiam, że za takie pieniądze musicie żyć. Trzymam kciuki, żeby dobrze poszło Twojemu mężowi na rozmowie! :tak:
 
reklama
Mój też przez 3 miesisiące siedział na tyłku bo się uparł że będzie w zawodzie pracował czyli jako spawacz a że teraz na to mały popyt jest to wkońcu zrozumiał że musi iśc gdziekolwiek do pracy i teraz w ogrodach robi różne takie pierdółki typu wykaszanie ogrdów, dodatkowo budowlanka i jakoś to idzie.

Też chciałam iść do pracy chociaż w Biedronce :tak:
ale w naszym mieście o żłobku można pomarzyć :-(
a wątpię że kierownik by mnie wziął na pół etatu i to jeszcze na popołudnia bez zmiany
 
A mój w końcu znalazł pracę w swoim zawodzie, bo tak to by pewnie jeszcze na tyłku siedział... U nas żłobek jest, prywatny i sporo sobie życzą... Ale mi póki co w domu dobrze, przynajmniej póki druga córa nie skończy pół roczku to do pracy nie idę. Później się zobaczy jak to będzie. Wolałabym siedzieć z dziećmi aż nie pójdą do przedszkola, ale jeśli sytuacja mnie zmusi to pójdę do pracy, choć mamy w planach wyjechać za granicę jak się uda, a wtedy będę mogła się byczyć ;-)

Julcia padła, zaraz ma się budzić na obiadek, ja padam na pyszczek bo musiałam napić w piecu. I cholerka nie mam wyczucia do tego pieca, bo znów tak nahajcowałam, że jest za gorąco :-D. Nie nadaję się do tego :-D.
 
Witam kobitki.... Wlasnie zasypiam w pracy... Ja chce do domu :( Boli mnie zab i wytrzymac nie moge. Co do zebow to moj Kubus w poniedzialek jedzie na nacinanie dziasel :(
Milego dnia zycze
BLACKWIZARD moj facet tez wczoraj byl nie do poznania... jakis mily i wogole. co sie z nimi dzieje??
 
Witam z rana :-)

Jutro już sobota, doczekać się nie mogę ;-). Julka zostaje na cały dzień z babcią a my z mężem jedziemy na rozmowę o to mieszkanie z dopłatami rządowymi. Ciekawa jestem co z tego wyjdzie. Fajnie by było mieć swoje własne 4 kąty :tak:. A po rozmowie porywam gdzieś męża i na pewno szybko do domu nie wracam - odpoczywam od mojej złośnicy, niech się babcią nią nacieszy :-p.
Dziś za oknem piękna pogoda, czekam aż Julka wstanie i zje drugie śniadanko i uciekam na pocztę wysłać paczki z allegro :-)
 
witanko ;-)

Tosiaczku, proszę przekazać Kiniusi ogromniastego buziaka od ciotki w dniu 10 miesiąca :*

Martusiu, oj już to widzę, jak się Julką nacieszą, a ta fotka na NK jest czaderska, ale Ci gangsterówa rośnie :-D:-D:-D

Izulko, brzmi to strasznie, ale widocznie to jest potrzebne...
 
Ewunia dziękuję w imieniu Kini :-)
Izulka no widocznie to jest potrzebne. A słyszałam, że to groźnie brzmi, ale nic strasznego..
Trzymam kciuki, żeby było dobrze.

Ewunia może nie zabrzmi to najlepiej, ale i tak zazdroszczę, że teściowa Ci pomaga przy dzieciach. Ja bym chętnie poszła do pracy, żeby miał się kto zająć Kinią... Teściowa siedzi w domu, nie pracuje, zdrowa, młoda jeszcze (jednego wnuka wybawiła, ale wnuczka od syna to co innego :crazy:).
Myślimy o budowie, kasa by się przydała...
Ale ona bawić nie będzie.
I tak męczę się dorabiają w domu przy dziecku nieraz po nocach :-( ale i tak się cieszę, że mam taką możliwość.
Na żłobek nie mamy szans, a niania za drogo wychodzi, po odliczeniu dojazdu do pracy musiałabym jeszcze dopłacić :-(
I takie to życie.
Siedzimy obie w domu. Nawet jak mam coś do zrobienia to mi nie pomaga. Ona siedzi u siebie a my u siebie (osobna kuchnia, osobna łazienka). Widzimy się tylko jak przechodzimy na polko bo nas nie odwiedza na górze...

Chciałabym, żeby czasem pomogła...
Ja też bym jej pomagała jakby potrzebowała, nieraz jakieś zakupy trzeba czy coś koło domu...
A jej to się nic nie chce. Nie wiem jak tak można siedzieć w domu i nic nie robić (przepraszam za wyrażenie, że siedzienie w domu to nicnierobienie, ale w jej przypadku czasem się sprawdza, bo nawet obiadu nie ugotuje).

Najlepiej się wyprowadzić i się nie denerwować...

Ale się koszmarnie ostatnio czuję :-( Szarpie mnie nawet przy myciu zębów :-(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry