BlackWizard
Fanka BB :)
Ewunia no Julka nas zaskakuje takimi "pozycjami" wchodzenia do swojego nosidełka...
. Odkąd stała się mobilna i umie raczkować skubana chce wejść wszędzie, a ja tylko latam za nią żeby guza sobie nie nabiła
. Ostatnio na wersalkę się wdrapała i próbowała zejść, ale na czoło 
.
Izulka nie dziwię Ci się - ja też bym nie potrafiła patrzeć na coś takiego... Dla mnie masakrą było jak pobierali Julce krew i płakała przy tym tuż po urodzeniu albo każde szczepienie, bo zawsze drze się okrutnie, ciężko mi na to patrzeć, a co dopiero coś takiego
My już wróciłyśmy ze spacerku, Julka zaraz powinna iść spać ale nie wiem czy pójdzie bo bawi się w najlepsze krzycząc przy tym "bababababa"
.
Uciekam ugotować jej jedzonko, bo ma za pół godzinki jeść ;-)
. Odkąd stała się mobilna i umie raczkować skubana chce wejść wszędzie, a ja tylko latam za nią żeby guza sobie nie nabiła
. Ostatnio na wersalkę się wdrapała i próbowała zejść, ale na czoło 
. Izulka nie dziwię Ci się - ja też bym nie potrafiła patrzeć na coś takiego... Dla mnie masakrą było jak pobierali Julce krew i płakała przy tym tuż po urodzeniu albo każde szczepienie, bo zawsze drze się okrutnie, ciężko mi na to patrzeć, a co dopiero coś takiego

My już wróciłyśmy ze spacerku, Julka zaraz powinna iść spać ale nie wiem czy pójdzie bo bawi się w najlepsze krzycząc przy tym "bababababa"
.Uciekam ugotować jej jedzonko, bo ma za pół godzinki jeść ;-)
. Do naszego użytku są 2 pokoje (jeden nasz, drugi dziewczynek) i łazienka, ale tak naprawdę nie możemy się czuć jak u siebie, bo moja mama wiecznie przyłazi, podsłu****e, pod naszą nieobecność sprząta nam i wszystko przestawia, żeby było tak jak ona chce. O tym co wyprawia w pokoju dziecinnym nawet nie będę pisała bo brak mi słów... W łazience też wiecznie mamy wszystko poprzestawiane, ba nawet potrafi nam wytknąć, że zużywamy za dużo ręczników i za często je pierzemy (pralka i ręczniki są nasze
). Apropo prania to ostatnio usłyszałam, że mam zakaz prania ciuszków Julki, bo ona robi to lepiej, a za każdym razem jak coś upiorę -cokolwiek by to nie było - to słyszę, że jest źle uprane, źle rozwieszone, źle uprasowane, źle poskładane... Jak coś gotujemy to też wszystko jest źle, a jak jej zasmakuje to nie powie, że dobre ani nie pochwali tylko powie "no może być" a po tygodniu zapyta mnie o przepis po czym i tak stwierdza, że wie jak to się gotuje i że powinno się gotować inaczej niż ja, bo ona wie lepiej, bo ma większe doświadczenie. Naczynia też źle zmywamy. Generalnie wszystko robimy źle, a z Grześka jest nierób bo nie chce pracować w jej ogrodzie i kopać jej grządek... Nigdy, przenigdy nie usłyszałam od mojej matki, że zrobiłam coś dobrze. Po wyjściu ze szpitala z Julką po porodzie na dzień dobry usłyszałam, że jestem złą matką i nie umiem nic przy dziecku zrobić... Przez jej gadanie wpadłam w okropną depresję, leczyłam się. Do tej pory wtrąca się we wrzystko co związane z Julką...