Melduję się, jeszcze w domku, ale wczoraj odszedł mi czop śluzowy.
Z Julką odszedł mi na miesiąc przed porodem, ale teraz z dnia na dzień brzuch mi się obniżył i cały czas pojawiają się duże ilości śluzu. Dla mnie to zupełna nowość. Skurczy za cholerę brak. Więc czekam jak się akcja dalej rozwinie. Póki co żadnej krwi, nic z tych rzeczy. Skurcze co prawda jakieś tam łapią, ale bezbolesne, takie zwykłe przepowiadające. Od wczoraj dotarło do mnie, że lada moment mogę jechać do szpitala. Kurka, boję się

.
I dodatkowo przez tą cholerną świńską grypę w szpitalach jest zakaz porodów rodzinnych. Nie wyobrażam sobie rodzić bez mojego Grześka. I z tego powodu jestem załamana :-(
Gosiu kołyska mi się od zawsze marzyła, jednak my zrezygnowaliśmy z niej, bo maluch jak tylko zacznie się bardziej poruszać, siadać itp i tak musi być przeniesiony do innego łóżeczka. A że u nas z kasą się nie przelewa to uznałam, że wolę za te pieniądze nakupować Julce np ciuszków czy zabawek, bo z tego druga córa też skorzysta. My sprawę łóżeczka rozwiązaliśmy tak: najpierw kupiliśmy drugie drewniane, kilka dni temu kupiliśmy jeszcze turystyczne i materacyk do niego żeby dzidzia na co dzień mogła w nim spać. I mam dylemat, którego używać na co dzień ;-). Widzę, że u Ciebie też nie będzie dużej różnicy wiekowej między dzieciaczkami. Rodzić chcę za Zaspie, rodziłam tam Julkę i naprawdę byłam zadowolona. Super personel, z wyjątkiem pań położnych z izby przyjęć. Mam naprawdę miłe wspomnienia. A powiedz mi jeszcze z jakiej dzielnicy Pruszcza jesteś? Można by się kiedyś na spacer razem wybrać z maluchami

.