reklama

Nadopiekunczosc!!!!!!!

Karoo to ja mam podobnie :) Jak Oliwka zrobi obrażona minę to wiem że nie powinnam się śmiać bo ona uzna to za coś normalnego ale czasami się nie mogę opanować i muszę ucałować tego naburmuszonego dzioba :)

Co więcej z rozpieszczania jakoś tak mi się porobiło że jak Oliwka usypia to muszę ją wycałować i ona się budzi a ja się nie mogę opanować :zawstydzona/y:
No i oczywiście przed snem tez obowiązkowe jest całowanie i drapanie po pleckach :)
 
reklama
Majka sadze,ze to nadopiekunczosc tak ,jak u mnie musisz byc bliso na wypadek jak by chciala sie porzytulic do mamy tak napisalas ,czyli orazu idziesz .
Rozpieszczanie i nadopiekunczosc to zle cechy alke jak ich sie pozbyc prawda?;-)
 
Ok,,juz sie robi:-)
Może znasz taką definicję miłości, którą Scott Peck rozwinął w swojej książce „Drogą mniej uczęszczaną”. Brzmi ona tak: miłość nie jest tylko uczuciem, miłość to działanie, zaangażowane działanie, aby rozwinąć cały potencjał drugiej istoty.

Gdybyśmy przyjęli, że ta definicja dotyczy twojej miłości do dziecka- to wszystkie działania rozwinęłyby wszystkie możliwości, zdolności twojego dziecka. Prawda, że to piękna definicja. Kochać to działać, robić wszystko by ktoś, kogo kochasz spełnił się i stał się szczęśliwą istotą.


Nie zawsze masz wpływ na to, co czujesz. Zwykłe zmęczenie, ciężki dzień, złe wiadomości lub brzydka pogoda mogą wywołać kiepski nastrój. Zawsze jednak, nawet w paskudnym humorze, możesz zrobić coś z miłością. Uśmiechnąć się, podskoczyć trzy razy, podać herbatę. Twój nastrój się poprawi, a w życiu jak w walizce znajdziesz to, co włożysz. Ktoś uśmiechnie się do ciebie, podskoczy na twój widok radośnie, poda herbatę. Na miłość świat odpowie miłością.

Pamiętaj, że tak jak ty chcesz, aby twoje dziecko było szczęśliwe, tak samo, lub może bardziej jeszcze, twoje dziecko chce, abyś ty była szczęśliwa. A kiedy dwoje ludzi chce tego samego, to zawsze się spełnia.
Zródło: internet

No i co na to mamusie
 
reklama
Byłam z małą w niedziele w kościele, przed nami w ławce mama z Filipkiem. Filipek miał jakieś 7-9 lat. Przy "Wierze w Boga ..." Filipek zaczął udawać że strzela do ludzi. Mama Filipka zaczęła mu zwracać uwagę "Filipku bardzo cię proszę bądź cichutko" "Filipku proszę bądź grzeczny" "Kochanie moje przcież Cię prosiłam" "Słoneczko najdroźsze proszę uspokuj się" itd. itp. oczywieście Filipek maiał te uwagi głęboko w d***** i niczym się nie przwejmował. Ale jak w trakcie podniesienia zaczął udawać że strzela do mojej Żaby nie wytrzymałam i mówię do niego "Ile razy trzeba ci zwracać uwagę abys się uspokoił?!" Filipek się uspokoił , a na to jego mama pyta się mnie czy coś mi zrobił. Ja że Nie. Na to ona że nie życzy sobie aby zwracać Filipkowi uwagę skoro ona już to robi. I nastepnie zaczęła przytujać Filipka, głaskać po głowie , i powtarzać mu żeby się nie denerwował, a poza tym mama i tak go bardzo kocha.
Byłam w :szok::szok::szok::szok::szok::szok:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry