reklama

nasi mężczyźni...

hmmmm no to udali nam się tatusiowie...

a powiem Wam że im dziecko starsze tym z nimi jeszcze lepiej - b o nasi męzczyźni tylko czekają by móc z nimi grać w połkę lub nosić na barana..

jak patrze na Igora z Piotrkiem to mi się ciepło robi...
 
reklama
A ja z moim mężem czuję się jakbym była samotną matką. Jak nie jest w pracy, to remontuje domek (w końcu kiedyś w nim zamieszkamy ;) ). I większość obowiązków związanych z Małą przypada na mnie :) Ale jak coś jest do zrobienia jak już jest w domu, to dzielnie to znosi i pomaga :D
 
Fajnie macie, że Wasi faceci są w domu i choć troszkę pomagają. Ja od pon do pt jestem z małym sama, bo mój mąż pracuje poza Wrocławiem - w Kaliszu, przyjeżdża tylko na weekendy. Wtedy zazwyczaj robi mi zakupy na cały kolejny tydzień, sprząta mieszkanie i ciutkę zajmuje się małym, ale w tygodniu muszę dawać radę sama.
 
Igor tez pracuje.. ale czsami udaje mu sie byc w domku koło 17 :)

zawsze kapie Piotrusie, czyta mu na dobranoc... - to ich godzinka :)
 
a ja az sie boje jak za poltorej tygodnia przyjedziemy do meza na Wegry- jak to bedzie tam wygladalo, bo mezus chyba jeszcze do tej pory nie poczul ze ma dziecko i zone, nawet jak byl tutaj 2 tygodnie bo narodzinach Jaska to malo mi pomagal, ciagle sie obrazal,a raz nawet poszedl sie wyspac do drugiego pokoju i zostawil mnie z koncertujacym Jaskiem-mimo iz mial urlop i calymi dniami sie obijal.Teraz bedzie chyba jeszcze gorzej i trudniej, bo ja juz sie przyzwyczailam ze jestem totalnie sama i moge liczyc tylko na siebie w opiece nad Jaskiem- a teraz jak pojade do meza ro jeszcze dojdzie opieka nad mezem- bo maz jest nawet zazdrosny o synka- potrafi sie obrazic jesli za duzo czasu poswiecam dziecku , a nie wlasnie jemu. To nie brzmi dobrze, ale lepiej mi samej...
 
ach ci faceci
grzes tez w pirwszych dniach byl straszliwie zazdrosny kiedy nic nie robila tylko zachwycalam sie emilą
o seksie nie było mowy
obiadków nie gotuje to on gotuje
na sprzatanie nie mialam siły
wiec wychodzilo tak jakbym nic nie robia tylko (a dla mnie aż) opieka nad mała
 
i ja musze pochwalić swojego męża - rankiem, gdy Agata nie chce spać, bawi się z nią, zajmuje się nią, bym mogła się zdrzemnąć
gdy nie mogę dokończyć obiadu, on to robi, a potem np. nakłada mi obiad, kroi na małe kawałeczki mięso, bym mogła zjeść jedną ręką
myje naczynia - ja tego szczerze nienawidzę. robi zakupy, sprząta w domu, gdy jest taka potrzeba
do jego obowiązków należy robienie mi rano śniadania, kąpanie Agaty, zabawy z nią, mam w nim ogromne wsparcie psychiczne
strasznie mi żal, że jutro idzie do pracy i wszystko będzie na mojej głowie do 15:30 :(
 
Felqua, no to nie zazdroszczę, nie dość, że maż nie bardzo się angażuje w opiekę nad dzieckiem, to jeszcze narzeka. A długo będziesz u niego na Węgrzech? Bo w takiej sytuacji to pewnie nie będzie ci tam łatwo. Trzymam kciuki, żeby tatuś się obudził wreszcie w nowej roli ;)
 
reklama
ja jestem z Krzyśka bardzo zadowolona, niekiedy wydaje mi się, że on się lepiej Piotrkiem zajmuje niż ja. bardzo często ze sobą dyskutują i usypiają się nawzajem. ;D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry