ANIK78
Marzec 2006 i Luty 2009
Miło poczytać takie ciepłe słowa o mężach
. Ja na swojego nie narzekam, chociaż prawie nie ma go w domu, więc Krystiankiem muszę zajmować się sama. Hubcio pomaga mi tylko przy kąpieli i między wyjazdami do klientów no i w niedzielę. Ja swoją pracę zawodową totalnie zaniedbałam, pracuję tylko wieczorami i robię tylko to, co naprawdę muszę, resztę przejął mąż. W domu jakoś sobie radzę, obiadki gotuję na 2 dni, albo robię duuużo jedzenia jak jest Hubert w domu i zamrażam, więc później zostaje tylko obranie ziemniaczków i jakaś surówka. Wyrabiam się jakoś ze sprzątaniem i innymi domowymi obowiązkami, bo robię wszystko na raty. W nocy wstaję sama, Hubcio przewija Słoneczko tylko nad ranem i to nie zawsze... Uciekam, bo maluszek wcina rączki 