no a ja na swojego meza naprawde nie moge narzekac!!!Ale wiecie co?moj maz jak ja sie poplakalam, no i nie potrafilam mu wyjasnic, ze placze bo tak akurat mi wyszlo no, ze jestem w ciazy i mam tak, ze czasem sobie poplacze, to on sie wkurzyl i powiedzial, ze skoro ja placze to znaczy ze on robi cos nie tak i to z jego winy placze!!!no i tak bylo dwa razy i juz sie nauczylam, ze mam plakac, jak meza nie ma, albo plakac jak jest ku temu "namacalny"powpod bo w sumie aj nie chce zeby moj maz czul, ze on cos robi nie tak, bo on robi wszytsko tak jak trzeba, aha i np jak mu powiedzialam, ze czasem to nawe ze sczescia kobiety placza, to on tego tez nie zrozumial. No a w ogole to niedawno dzwonil i powiedzial, ze juz jest w drodze do domu i sie pytal, czy czegos nie potrzebuje. A jesli chodzi jeszcze o te nerwy, to w zasadzie, ja rozumiem o co chodzi, chyba , bo tez sie denerwuje, np czy zdarzymy kupic dom i urzadzic przed dzieciaczkiem i w ogole, ale wtedy moj maz mowi, ze tym sie on ma denerwowac nie ja, a ja mam tylko spokojnie czekac do rozwiazania!!aha a jesli chodz o seks, to ja sie dziweczyny boje zeby nie ucisakc brzucha. Ja musze cos na ten temat znalezc!Koniecznie!