nie do konca jestem ogarnieta,do tego jeszcze wlascieciel chce nam malowac korytarz,sufit w kuchni i mala lazienke...,nie wiem keidy ale jakso na dnaich ...juz mam dosyc
brzuch wielki i czuje sie jak kaleka...
do tego moje dziecko rosnie jak szalone i tutaj to cos nienormalnego,na ostatniej wizycie pania doktor to martwilo...wyslala
mnie na badanie czy nie mam cukrzycy..ide w czwartek..do tego wokol Pysi jest duzo wody a to tez nie dobrze...:-(
czytalam wnecie na temat wielowodzia i caly weekend ryczalam...
jedyne pocieszenie to takie,ze ja w kazdej ciazy mialam wiecej niz mniej wod

,dlatego moje brzuchy byly zawsze duze
ale p.ciala spadaja...,dziecko sie wierci,anemii nie ma...to sa takie pozytywy...
no i porod bedzie szybciej..za ok 5tyg ...podobno,chyba ze ktos w szpitalu sie nie zgodzi..bo tutaj to czeski film,nikt nic nie wie
a ja jeszcze daleko w polu...
uciekam,jak bede miala wiecej czasu to sie odezwie ;-)
teraz tylko zagladam,jak tam nasze ciezarowki,czy juz sie rozpakowaly :-)
sciskam mocno ;-)