scoti - ja coś Ci powiem. mój teść ciągle mi docinał -że mam dwa nazwiska, że się M źle trafiło, bo się domem nie zajmuję itd itd. I ja bardzo się tym przejmowałam, wiele lat. Aż któregoś razu pomyślałam dość - dość podlizywania się, dość patrzenia na jego humory, zagadywania, robienia tak, żeby nie było urazy. Teraz mam go w dupie, jak mi dogaduje, to żartem, z anielskim uśmiechem mu odcinam. M się czasem wkurza, ale zawszę mu tłumaczę, że tak długo jak ojciec nie patrzy, że mnie rani, ja nie będę przejmowała się nim - i to jest moja dewiza w kontaktach z nim. Nic nie jest takie proste - sprzężenie zwrotne samo się nakręca, jakby był ok, to i ja bym była, a tak koło się kręci. Nie myśl o nim, nie zamartwiaj się i nie daj sie wciągać w poczucie winy. Tacy ludzie tak działają. Gdyby mu na Tobie zależało, nawet by do Ciebie nie dotarło to, że on ma focha, a tak wyraźnie chce Cię wciągnąć w swoją grę. Przecież to jego strata jak nie przyleci, nie Twoja...pogadaj z M, powiedz mu, że się z nimi ch...wo czujesz, niech to usłyszy po raz kolejny i zacznie myśleć, co zmienić.