Bobo, może będzie fajnie. Tylko średnia wieku trochę przytłaczająca

Wiola, no szkoda. Tym bardziej, że było mi ciężko wysiedzieć tyle czasu, bo mi generalnie bateria pada w okolicy 22, więc musi być fajna zabawa, żebym była "na chodzie" dłużej. A tu taka porażka. Były jeszcze poprawiny, ale już sobie odpuścilismy, miałam wymówkę, że idę do pracy na 22, a auta nie mamy, więc nawet nie mielibyśmy jak się dostać na tą wiochę. A nie miałam serca trzymać taty do 20, a na godzinę (na żurek;-)) to nie opłacało mi się szykować i jechać.
Justi, no ja też tak nie lubię. Sama jak robiłam przyjęcie weselne to dopilnowałam, żeby wszystko było smaczne, ciepłe i w dużych ilościach i wiem ile to kosztuje i raczej "zwrotów" z wesela nie ma co oczekiwać. Tym bardziej irytuje mnie fakt zapraszania ponad setki gości i odwalanie takiej fuszerki.
Marta, na to wesele poszliśmy, bo M mnie namawiał i teściowa wjechała na ambicję (powiedziała wprost, że dla niej to wygląda na to, że się odcinam od ich rodziny, cięzko było zrozumieć, że mamy teraz ważniejsze wydatki, po prostu). Strasznie mnie tym tekstem wk....a, bo jakoś gości z M strony nie walą drzwiami i oknami, żeby nas odwiedzić

Ale oczywiście, że to ja jestem ta, która się nie chce bratać z rodzinką M
Bobo, ja tak samo uważam. Jedzenie, picie i dobra muzyka to klucz do dobrego wesela, może to płytkie, ale tak jest. A u nas było tyle jedzenia, że jeszcze full zostało i teście na tym "poprawiny" zrobili