dziewczynki moje, m wyprawiony do pracy, oczywiście nie bez rewelacji. do pracy ma na 12, wyjeżdża o 11.45. o 11 poszedł z Nucią, wraca 11.25 mówię mu, że coś mu zapiszczało w telefonie. ten sięga, patrzy i słyszę "o k...wa", po czym wybiega. wraca, bierze torbę, kluczę i co się okazuje? o 11.30 ma spotkanie terapeutyczne, które prowadzi co 2 tyg. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że u niego to norma. Proszę go, żeby przyniósł mi wodę z kuchni, idzie, po chwili słyszę jego "hmmm", znam go już na tyle, że krzyczę "wodę!", a ten "a no tak". Rok temu, moje urodziny, on ma zajęcia do 19, umawiamy się o 19 pod jego szkołą,mamy iść na kolację, dla mnie to godzina w jedną stronę. 19.05 docieram na miejsce, nie ma go więc czekam, czekam, czekam. 19.30 dzwonię do niego, gdzie jest a ten, że już kupuje wino, ale zaraz będzie, pytam go gdzie będzie, a ten "no w domu"...wczoraj, ma wyjść wcześniej z pracy, bo jedziemy do endo, dzwonię do niego, czy już jedzie i znowu "o k..., zapomniałem" ...takich historii mam mnóstwo. Wiem, że to u niego typowe zaburzenia koncentracji, on nie pamięta, bo się nie skupia, pewnie 20 lat temu miałby ADHD i to takie pełnoobjawowe (dlatego np kręcą go dziki w lesie, bo nie czuje lęku, dlatego skacze na bungee, z wycieczki do Denver przywozi głównie zdjęcia z pokręconych lunaparków itp.
Znam go już 10 lat, 8 razem, znam na wylot...ja też jestem nadpobudliwa, może mniej ruchowo, ale koncentracja zerowa, choć nieskromnie powiem, że pamięć mam genialną. No i teraz mając Frania lub Zosię pod sercem, nie spodziewam się, że po rodzicach z takimi układami nerwowym, dziecko będzie mistrzem Zen

Tylko martwię się o tego mojego męża, że kiedyś zapomni jak się nazywa...specjalnie ma telefon z organizerem, specjalnie dodatkowy organizer na gmailu, chyba na urodziny powinnam mu dać osobistego asystenta, a nie zegarek