Witam i ja,
U nas ciezki wieczor, najadlam sie stresu, bo wylecialy ze mnie 3duze skrzepy. Na necie oczywiscie pisza,ze albo to dobrze albo bardzo zle. A jechac na ip z maluchem i czekac kilka godzin to mi sie nie usmiecha. M byl w urzedzie, podjechal do szpitala, to mu powiedzieli,ze ciezko powiedziec i zebym zadzwonila, polacza mnie z jakims lekarzem, ale to bedzie wrozenie z fusow. Wiec poki co jestem w domu, ale nie wykluczam wycieczki. M mowi,ze jedna polozna powiedziala,ze skrzepy moga byc, druga,ze to niebezpieczne. Badz tu madry...
Do tego Zosi spodobalo sie ssanie i nie daje spokoju. Jutro chrzciny, ja nie ide,ale z samego rana zwala sie tesciowie. Tesciowa zostaje w wawie do srody, chce byc u nas i u drugiego syna. Wiec ja grzecznie oznajmilam,ze w weekend jest m, ale pon i wt bede sama, wiec pomoc mile widziana. Zobaczymy czy sie dostosuje
Pogoda parszywa, brzuch boli jak na @, dobijcie mnie dzisiaj...
Bobo, super,ze juz lepiej!