Walcze od rana z apetytem Zosi, ciagle chce ssac i wisi tak godzine na cycku, widac,ze sie nie najada. Odkladam ja,zeby zrobic mieszanke to drze sie na caly blok. Zjada i spi tylko godzine, potem krzyk i ssie kocyk, jak m ja przytula to jego chce ssac. Lekarka nam wyliczyla,ze powinna zjadac 450ml dziennie, a jak chce to wiecej. Wiec od dwoch dni 450 to ona ma zjedzone juz o 16. Mam dzisiaj z nia taka gimnastyke,ze az rana mnie szczypie. A najlepsze,ze we wtorej miala byc polozna, a o 11 domofon,przyszla dzisiaj, inna,bo ma w naszym bloku 2 inne matki. Bylam spocona, w srodku karmienia, m na zakupach, w pokoju chaos, Zosia ssie rozek jak ja odkladam, istna patologia. Spytalam o skrzepy, mowila,ze tak moze byc.
Smerfie, u nas 8stp, deszcz i szarowka. Co sie stalo,ze zly nastroj?