Połówkowe dopiero za 3 tygodnie. Z amniopunkcji ostatecznie rezygnuję. Mimo , że ten lekarz u którego byłam trochę próbował mnie namówić, później widząc moje stanowisko i to ile wiem o toxo i jej ewentualnych konsekwencjach u dziecka- odpuścił.
Gin. bardzo dokładnie zbadał malucha pod kątem zwapnień w mózgu oraz zwapnień w żołądku, które mogłyby się pojawić i właśnie świadczyłyby o serokonwersji (toxo) u dziecka. Nie ma śladu żadnego zwapnienia, żadnych zmian w narządach wewnętrznych, czy zewnętrznych u płodu. Maluch rozwija się książkowo.
Dodatkowo gin dokładnie zbadał łożysko. Pierwszym objawem infekcji wewnątrzmacicznej w przypadku toxoplazmozy, czy cytomegalii są zwapnienia łożyska, widoczne w obrazie USG. U mnie ich na szczęście nie ma, co może świadczyć o tym, że nie doszło do zakażenia wewnątrzmacicznego.
Ryzyko utraty ciąży po amniopunkcji to ok. 2%, ryzyko zarażenia dziecka, jeśli do serokonwersji u matki doszło na samym początku ciąży ok 5% lub trochę więcej. Dla mnie te wartości są zbyt zbliżone, żeby ryzykować utratą ciąży .
Gdybym nawet zrobiła amniopunkcję i wynik u malucha byłby dodatni to dla mnie i tak za mało, żeby zdecydować się na wprowadzaną wtedy czasem inną antybiotykoterapię. Antybiotyki te powodują ogromne skutki uboczne łącznie z zanikiem szpiku kostnego, uszkodzeniem wątroby i innymi. Wg mnie warto je wprowadzić tylko wtedy, gdy pojawiają się zmiany w obrazie USG( czyli właśnie zwapnienia) i nie jest to tylko moje zdanie. One nawet nie są produkowane w Polsce- właśnie przez te skutki, tylko po otrzymaniu zgody sprowadzane z zagranicy.
Ja już jedną ciążę straciłam na tak późnym etapie i to był koszmar nie do opisania. Do tej pory mam wyrzuty sumienia bo za dużo pracowałam, miałam za dużo wysiłku wysiłku fizycznego i to na słońcu ,doszło wtedy do przedwczesnych skurczów macicy i utraty ciąży. Nigdy sobie tego nie daruję, a drugi raz świadomości, że przeze mnie umarło dziecko bym nie zniosła.
W moim przypadku terminacja ciąży( zakończenie przed czasem z uwagi na wady) nie wchodzi w ogóle w rachubę choć absolutnie nie potępiam i nie oceniam tych mam, które się na to decydują.
Biorąc pod uwagę to wszystko uważam , że amnio w moim przypadku jest bezsensowna i bezcelowa.
Robienie jej tylko po to, żeby ewentualnie się uspokoić , że dziecko jest zdrowe to dla mnie za słaby powód.
Sorki za ten przydługi wywód


Pterusinska- Biorąc pod uwagę, że pisałaś, że Norwescy lekarze niestety pozostawiają sporo do życzenia to wg mnie mądra decyzja. Uważaj na siebie