reklama

Nasze zwierzątkowo.

Troche przesadzają z tym sterylnym otoczeniem dla dziecka. Moja mała będzie miała kontakt z kocią i psią sierścią i nie mam zamiaru z tego powodu siać paniki. Musiałabym eksmitować 18-letniego kota i nie dopuszczać psa który jest u moich rodziców (a on się bardzo przydaje przy nauce chodzenia:-)).
 
reklama
ech, w kwestii przyjazni dziecko-pies to slyszalam, ze sie zdarza, ze pierwszym slowem jakie dziecko wypowiada nie jest "mama" czy "tata" ale imie psa :-p:-D


Polozna nie miala na mysli fruwajacych wlosow (te niby sa o.k.) tylko polykane. Wiadomo, ze karmic dziecka psia sierscia nie bedziemy ale pojedyncze wlosy sa wszedzie, w usta nam tez wlaza, nie ma co sie oszukiwac. Moskitiera by nie pomogla ;-) Nie bardzo rozumiem zagrozenie w razie polkniecia - przeciez wlos jest cienki i miekki. Teoretycznie tak samo (choc w mniejszych ilosciach) fruwaja i moga byc "zjedzone" wlosy meza czy moje a tez i samego dziecka :-p. Zreszta dla rownowagi w przyrodzie musze napisac, ze naszej psiucie (jak cos wylizuje z podlogi) zdarza sie polknac mojego wlosa. A potem jak robi kupe to jej glutek tak zawisa na moim dlugim wlosie i sunia w panice chce sie od niego uwolnic :-D Ile ja bym psich wlosow nie zjadla to mi taka przygoda jak psu z moimi wlosami nie grozi :-D
 
U moich rodziców są 4 koty i 3 psy i papuga ,mama jest zoopsychologiem i swiruskiem na pukcie zwierzaków:) na szczescie maja duzy dom w lesie:) prosto z kliniki pojechalismy ze Stasiem do moich rodziców, Staś od pierwszych dni spał w lozeczku z czterema kotami:) oczywiscie wczesniej wykąpanymi, odrobaczonymi i zabezpieczającymi przed pchłami:) dodam ze moje dziecko mialo wtedy 2 kg:) nic złego mu sie nie stało, nie jest alergikiem, a koty nie zrobiły mu krzywdy:) psy za to pozwalaja robic ze soba wszystko:) oczywiscie pozwalamy tylko na to co nie sprawia im bolu. Stas uwielbia jezdzic do dziadków i bawic sie ze zwierzakami. uwazam ze sterylne wychowywanie dziecka to dla niego krzywda. oczywiscie nie mowie aby dziecko zylo w brudzie, ale nie nalezy przesadzac... w domu mamy za to papuge falistą i jest ona ogromna radoscia dla Stasia, ktory jak tylko otwiera oczy to woła koko i potrafi patrzec na nią godzinami;)
 
martaik - a czy Twoja mama jako zoopsycholog uwaza, ze przed przywiezieniem dziecka do domu trzeba dac psu brudna pieluszke do powachania? Ja uwazam ze to (przynajmniej w naszym przypadku) niepotrzene. Jakis wlasnie specjalista od psow mowil niedawno w TV tez, ze to metoda przestarzala i zbyteczna. Zwlaszcza, ze nasz pies uwielbia gosci, nie jest terytorialny i kompletnie nie jest zazdrosna
 
reklama
W naszym przypadku było tak, ze na wszelki wypadek wykorzystalismy wszystkie sposoby, tzn ten numer z pieluszką:) i kiedy Stas miał przyjechac psy byly na ogrodzie, najpierw do domu weszło dziecko a pozniej dopiero psiaki. Nie mniej jednak to wszystko zalezy od psa, jesli jest pozytywnie nastawiony do swiata to nie trzeba robic nic, a jesli jest agresywny to juz nic nie pomoze. Najwazniejsze jest to aby nie odganiac psa od dziecka, psiaki sa ciekawskie, muszą powąchac, czasem polizac po nozkach, ale trzeba im na to pozwolić. My od samego początku staralismy sie robic tak aby kiedy np spedzalismy wieczory przed kominkiem( był listopad) psy były z nami, jedna osoba tuliła dziecko, a druga psiaki:) dzieki temu nie były zazdrosne i do dzis Stas im sie dobrze kojarzy, tym bardziej ze teraz namietnie je dokarmia, wszystkim co sam dostaje do jedzenia:) staramy sie aby tego nie robił, ale jak je np sniadanko w krzesełku to co drugi kawałek rzuca na podłogę i patrzy jak psy jedzą:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry