hej, to my!
Zmęczeni ale cali. Ten tydzień będę miała wolny więc nadrobię zaległości, jak Ala nie wywinie mi jakiegoś numeru zdrowotnego. Jej stan oceniam na taki sobie. Póki co walczymy...
Ola wczoraj z Adamem uczestniczyła w kolizji drogowej. Na szczęście im nic się nie stało. Babka próbowała wymusić pierwszeństwo i starła się z naszym gratem. Mamy podrapany bok, zdartą blachę. Akurat wracali z basenu. Zarządała policji, bo uznała, że to Adama wina. Akurat myślał by kto. Na szczęście Ola spała i dużo nie widziała. Najgorsze było to, że A zadzwonił do mnie, powiedział, że mieli kolizję i rozładował mu się telefon. Przez 4 godziny odchodziłam od zmysłów bo nie wiedziałam, gdzie są i co się stało. Policjanci byli bardzo życzliwi i dali A swój telefon, żeby zadzwonił do domu i mnie uspokoił. Dobrze, że na tym świecie są jeszcze normalni ludzie bo babeczka od kolizji nie chciała mu podobnież go użyczyć. Dobrze, że mnie tam nie było, bo bym ją rozerwała na strzępy. KObietka była starsza od nas może ze 3, 4 lata. Póki co siedzimy w domku i cieszymy się, że nikomu nic się nie stało. A grat dziś jest jutro może go nie być. Kiedyś kupi się nowy.