Mój R calą ciążę sie dziwił, że ja zachcianek nie mialam i nie mam, a on by chętnie nawet w nocy do McDonalda pojechał

A teraz to juz snuje plany-osttanio kupił nowy wykrywacz metalu (hobby-poszukiwanie wojennych skarbów typu-łuski, monety,niesmiertelniki itp) a stary zostawia dla Malego - jak podrosną, to razem beda chodzili. Nie wspomne o makiecie kolejowej, która juz razem buduja w myślach, jezdzie na gokartach, czy budowaniu z lego.A jak w lutym zobaczył w Berlinie dziecięcy wózek widłowy, to juz mu sie oczy swieciły i na pewno go kupi

Na razie R. spisuje się super, fruwa koło mnie, dogadza i na pewno bedzie bardzo pomagał przy pielęgnacji Juniora

Zapowiedzial tez,ze chce usypiać Bartusia wieczorem, jak bedzie ciut wiekszy-czytac bajki, glskach po pleckach, zeby nie tylko mama wszystko robila
No nic-pozyjemy-zobaczymy

))
I wydaje mi się, ze nasi panowie dadzą sobie rade w domku, kiedy my bedziemy w szpitalu. To jest chyba tak, ze oni w stresie jakos sie zmobilizuja, zorganizuja i nawet taki facet, który wydaje się byc niezaradny, poradzi sobie
