qurcze, no to ja widze ze cudo mam w domu

hehe; mój nawet w nocy wstaje:-)
nie no ja też, żeby nie było że leń jestem


ale w sumie, które z nas pierwsze słyszy. może od poczatku zaczne

jak rob wyjechał najpierw sam do anglii, to ja zostałam z laurą 3miesięczną, która nie była dzieckiem śpiącym, spokojnym itd nie można było jej na dłużej niz 5 min zostawić bo darła sie na całą ulicę, a że była duża od urodzenia to i płuca miała konkretne

ja miałam sesje na studiach 13 egzaminów, laura w dzień non stop pod okiem mamy a w nocy pobudka od 2 do 6 rano, a w między czasie miałam się uczyć

byłam wykończona. niby rodzice pomagali ale to tak doraźniej bardziej. po pół roku marzyłam o tym by przespać choć od północy do 6 rano bez żadnej pobudki. Jak przyjechałam tutaj, laura na nowo musiała przyzwyczaić sie do Roba, bo zwyczajnie go nie pamiętała bo była za malutka a Rob chciał jak najszybciej do niej sie zbliżyć, wiadomo, jak ojciec. i tak zaczeło sie tez z nocnym wstawaniem i teraz jest tak, że ja czy on, bez problemu, które lżej śpi


:-)