emilinko,juz masz tak mało czasu,że organizm wszystkimi siłam i przygotowuje się do porodu,być może już w przeciągu godzin albo dni urodzisz

Ja mam za sobą ciężką noc...Około północy po kąpieli jak położyłam się do łóżka na boku to zaczęło mnie bardzo boleć w krzyżu z promieniowaniem do podbrzusza,coraz mocniej bolało i Darek zaczął dość mocno masować te okolice i po 10 minutach przeszło! Ale w nocy znów pobolewało i myślałam,że cos się zaczęło,do ubikacji biegałam od wieczora co 10 minut,tak po kropelce leciało a czułam jakby mi pęcherz rozwalało! Pierwszy raz tak miałam,z reguły wstawałam 2 razy do toalety a tu....o rany,mam dość powoli :

jeszcze przy tych bólach było mi niedobrze...mąż mówi że może mnie nerki bolały,no ale żeby promieniowało to do brzucha? Sama nie wiem,już teraz nic mnie nie boli...na deser nad ranem dostałam takiego skurczu łydki (1 raz!) że aż mi gwiazdki się pokazały i wrzaskiem obudziałam Darka :

myślał,że rodzę :laugh: moja mama mi powiedziała,że jak mnie rodziła,to najgorsze były skurcze łydek właśnie...