no ja sie zawzięłam od dziś P, bo calusieńki tydziń tak rozmemłany, ze nie wiediząlm czy toP zy PW, większośc dnnia na proteinach i do tego ciasto albo obiad na mieście oj nie dobrze, nie dobrze. Wczora u tesciów na kolacji to już po cąlości poszłam

((( a dzis na + kurna zaniedbalam się straszliwie. Zastanawiałam się dzisiaj czmy wlaciwie tak się stalo (pomijając, że nawykłam zażerać stres) to chyba mi mocno motywacja spadła, bo zakładąłam,z e schudnę 15kg do rozmiaru 42 i faktycznie schudłam te 15 kg do rozmiaru 40/42 i mimo, ze uważam, ze teraz to mogloby byc użo lepiej to jakos to ząlożenie we mnie siedzi no i generalnie czuję się świettnie, zwlaszcza wspominając 48, no laska jestem, ze szok. I kurde jakoś ciężko oj ciężko. No dziś wytrzymalam ale co będzie dalej?
anadri ty nie kończ i nie zaczynaj tylko bierz się w garść i jak sie nawet nie uda cos,, objesz się to na drugi dziiń od razu na P, bo jak będziesz myslała, ze się nie udalo musisz od nowa zacząć to jesczz w między czasie ze 3 dni sie poobjadasz i tylko coraz gorzej. Potraktuj to jako ciąg diety, jeden dzien mniej efektywny, drugi bardziej.