reklama

Oddalamy się..

  • Starter tematu Starter tematu agula7777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Ludzie, którzy myślą, że niewiele zmienia się po przyjściu na świat pierwszego dziecka baaaardzo się mylą :-) Myślę, ze to normalne, że zawsze na jakiś czas zmieniają sie wzajemne relacje młodych rodziców. Pojawia się w końcu w domu ktoś, kto jest najważniejszy i komu wszystko jest podporządkowane. Trzeba tylko pamiętać aby się nie zapętlić. Bardzo podobają mi się posty Muszelki (czytam je w róznych wątkach - Muszelko jesteś psychologiem?) i ja mając niemalże trzyletnią córkę i kolejną w drodze jestem podobnego zdania - od nas samych zależy jak zmieni się nasze wspólne życie przy dzieciach. Kazda kobieta potrzebuje trochę odpoczynku, kazdy mężczyzna spokojnego popołudnia bez gderania. Wszystko myślę - da się pogodzić. Muszelka słusznie zauważyła, że młodzi rodzice często zamykają się na świat. A dziecko nie jest przeszkodą, kaze tylko spojrzeć na otoczenie trochę z innej perspektywy.
Dziewczyny - nie gniewajcie się - nie rozumiem jak to jest ze potrzebujecie zgody męża na wyjazd do mamy. Pakuję się - jadę i tyle. Raz, drugi, trzeci - szybko się panowie przyzwyczają.
tez sie z Toba zgadzam ;-)
tylko wiesz dziwisz sie troszke ale jak moj maz pracuje od 11-23 i jestem od niego uzależniona autem nie jestem w stanie przebyc 16 km od tak:no: a busów u nas nie ma:no:

w zyciu kazdego zwiazku sa trudne chcwile i nie ma w tym nic dziwnego trzeba sie dotrzec a na to potrzeba czasu:baffled:;-) my sie właśnie docieramy chyba? albo to nie jest to :confused:
 
reklama
po porodzie zbiera się frustracja i większość kobiet ma depresje większą bądz mniejszą. my ja kłucimy się z mężem to ostro ale ostatnio mąż zanim wybuchne zdąży mnie przytulić i to ponaga naprawde. Ja wyszłam raz. Sara miala 6 miesięcy. Poszłam o 16 wrócilam o 22.30 (spotkanie rocznika) miałam 3 telefony i pare smsów na telefonie.I jak tu się bawić. Większość było że mam wracać bo nie ma mleka (karmie piersią) wróciłam a w szafce 3 puszki nana stały:angry:i jak tu nie być zły?? Stwierdził że nie widział i przeprosił. Tak czy siak pomijając to to super sie bawiłam i mimi wszystko jestem dumna że dał sobie rade mąż. Brakuje mi "randek". przytalania głaskania i całej tej otoczki. wiem ze dużo złyc rzeczy dzieje sie przes kase. mąż dobrze zarabia ja teraz zaczełam prace wiec jest coraz lepiej, ale niestety 70 % wyłaty idzie na rachunki i raty, reszta jedzenie więc z czego tu gdzieść wyjść?? zyje tylko tym że za 7 miesięcy większosć rat się skończy i będziemy do przodu o 1000 zl więc mamy zaplanowane wczasy nad morze maj lub wrzesień co cała fa frustracja z nas zejdzie i odpoczniemy trochę po wszystkich wyrzeczeniach

Niestety teście i rodzice mieszkajacy z nami może i pomoga w przypilnowaniu bobków, ale powodują kłutnie...i wiem o czym mówie bo mieszkamy z moja mama. I niby mamy osobne mieszkanie ale mama myśli ze ciągle jestem tą mała dziewczynką i się wtrąca, a ja znowu się nie daje i pyskuje. Więc są klutnie. i tak w kółko ja na mame bo się wtrąca mąż zły bo nie chce żyć w klotniach a tata się nie odzywa i uważnie patrzy co irytuje.
 
AbEjA tu nie chodzi o pozwolenie męża,tu chodzi o to że cżłowiekowi jest cholernie przykro,jak słyszy gdy wybiera się do własnej mamy "znowu jedziesz do mamy?" co oznacza znowu?w sytuacji gdy z jego mamą jestem codziennie i gdy codziennie ona widzi wnuczkę a moja mama nie,ja nie pytam o pozwolene,mąż juz wie w jakie dni jadę do mamy i jadę czy mu sie podoba to czy nie,ale chodi o sam fakt,ze faktycznie czue ze mu to przeszkadza,jak powiedziałam ze chce jechac na 2 dni to powiedział mi "przieciez prawie codziennie jestes u mamy" na co ja odpowiedziałam "ze codziennie to jestem z Twoja mama,a z moja 2-3 razy w tyg" ja sie w tej sprawie nie daje,ale w środku czuje się źle,bo to nie powinno nikogo dziwic ze jade do mamy chocbym nawet jezdzila codziennie i strasznie mnie to drazni dlatego napisałam tu o tym:tak:
A co do wychodzenia z domu...ja nigdy nie miałam z tym problemu,nigdy nie zostawiałam Julii pod niczyją opieką,choc miałam z kim,zawsze wszędzie zabieram ją ze sobą bo sprawia mi to przyemność gdy córka jest ze mną,nawet jak była malutka to ze mną jeździła,a z mężem mamy dodatkową motywację żeby w np niedziele gdzies jechać,zawsze gdzies jezdzimy,lubimy nasze wycieczki i wszedzie zabieramy córke,dlatego zgodzę sie ze mówienie że dziecko ogranicza jest wygodnictwem...fakt czasem wszystkiego się nie da zrobić,nie pamiętam np kiedy byliśmy z męzem w kinie,ale tą aktywność spędzania wolnego czasu zamieniliśmy na inna,na taka gdzie moze być z nami córka,wszystko da się jakoś załatwić,trzeba tylko chcieć :tak: ale się rozpisałam:szok::baffled::nerd::sorry2:
 
Facet nie potrafi przeczekać tak dla nas trudnych chwil.
On chciałby mieć piękną i aktywną żonę zawsze!!!!

Wystarczy tylko zalogować się na jakimś czacie jako mężatka a zobaczycie ile żonatych samców zacznie składać wam propozycje.

Wiele z nich oczekuje na narodziny swojego pierwszego upragnionego dziecka.
W głowie mi się nie mieści.

To prawda że faceci są z marsa a kobiety z wenus.
 
minęło trochę czasu ponad rok,i jak Wam sie dziewczyny teraz układa trochę lepiej?Zmieniło sie coś w waszym życiu na lepsze?Paulisia i Kasia macie więcej optymizmu w sobie?U nas różnie, raz pod górę raz górki...czas pokaże
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry