reklama

Odskocznia;))))

butterfly no o dziwo sie udalo i jestem zadowolona:-):tak:
bett ja tez mam problem z szukaniem ale czesto bywa takk ze wyciagam rzecz i jest idealna dla mnie kroj,kolor i styl....ale jak jest przepych nawalone ze nie idzie reki wlozyc to wogole nie szukam tylko wychodze
:tak:bo wiem ze i tak nic nie znajde:-D:-D
karola to sukieneczka musi byc fajna z tego co piszesz:tak:to super ze zakpuki sie udaly,no karola jeszcze troszke i bedziesz niunke tulic:tak::-)
 
reklama
Karola - no to też się fajnie obkupiłaś. hehe może i Twój mąż ma trochę racji, ale z drugiej strony, to co on tam wie, przecież to nie on jest w ciąży... a tak serio, to co lekarz mówi na taką ilość ruchów? bo ja nie do końca wiem jak to jest jak jest mało ruchów to się denerwujesz że coś się stało i jak się pojawią to się uspokajasz czy generalnie powinno ich być więcej? nie wiem czy wiesz o co mi chodzi?
Angel - to może i ja się po weekendzie wybiorę na łowy?

ja wróciłam niedawno od mamy, ale się trochę zdenerwowałam. nie chciało mi się do niej jechać bo bolał mnie trochę kręgosłup, ale mnie przekonała że zrobiła pizzę domową i żebym przyjechała. moje obżarstwo zwyciężyło tylko się jej zapytałam czy jest gdzie u niej pod blokiem zaparkować bo mnie ten kręgosłup boli. powiedziała że tak. no i rzeczywiście podjeżdżam pod jej blok i widzę piękne miejsce, jako że nic nie jechało to postanowiłam zaparkować tyłem żebym miała później łatwiej wyjechać. nagle widzę we wstecznym lusterku jakąś biegnącą i machającą rękami panią. no to się przestraszyłam że tam coś leży. dałam po hamulcach, otwieram okno a ta pani do mnie czemu parkuję tyłem, no to ja jej zgodnie z prawdą że dlatego że tak jest mi łatwiej wyjechać na co ta pani żebym się w takim wypadku nauczyła jeździć i że ona sobie sprawdzi czy ja mam dobre opony i mi je poprzebija... okazało się że pani ma pod blokiem ogródek i tresuje tak wszystkich żeby nie stawiali tyłem do bloku i żeby jej nie smrodzili z rur wydechowych. wiecie co ja to wszystko rozumiem (chociaż jak się mieszka w bloku to trzeba się też trochę dopasować) ale czy taka baba nie mogłaby mnie grzecznie poprosić żebym się odwróciła a nie od razu mi grozi gwoździami w oponach? odjechałam stamtąd i z bolącym kręgosłupem przeszłam się kawałek bo stwierdziłam że z taką wariatką to nigdy nie wiadomo i a nuż naprawdę mi poprzebija? mamie ją z balkonu pokazałam to powiedziała że to stara panna mieszkająca z sześcioma kotami. sorki że się tak rozpisałam ale się trochę zbulwersowałam
 
witam kochane.

angel nawet nie wiesz jak sie nie moge juz doczekac...dzis mialam sen,ze tuliłam synka,a pozniej mi go zabrano,byl sam w szpitalu,a mnie gdzies zamkneli w jakims osobnym pokoju i nie mogłam go ani karmic,ani ogladac nic...zobaczylam go dopiero w wieku 16 lat...okropny sen...bett ja na temat ruchow z lekarzem nie rozmawialam,ale chyba teraz jak pojde w srode to moze sam cos wspomni a jak nie to ja z nim pogadam...generalnie ilosc ruchow tez zalezy od dzieciaczka.nie kazdy jest rozbrykany.rozumiem o co ci chodzi.ja mam tak,ze ona sie rusza,ale mało,rzadko...i nie wiem ja zawsze myslalam,ze juz na tym etapie to dziecko powinno sie ruszac wiecej niz pol dnia...a ona rusza sie zawsze dosc sporo rano,pozniej w ciagu dnia mało,albo wcale,czasem troche na wieczor i w nocy wogole...czasem jest tak,ze sama ja budze.tzn pukam lekko w brzuch i czekam na odpowiedz.zazwyczaj jest tak,ze zaraz czuje jak sie przemieszcza,jak kopie to powiedzmy,ze troche sie uspokajam,ale i tak zastanawiam sie czy wszystko jest oki.tylko z drugiej strony czesto mam usg wiec jesli byłoby cos nie tak to chyba juz dawno bym o tym wiedziala.co do meza to ja juz sie poprostu mu czasem nie odzywam,ze sie martwie itp,bo on i tak ma na ten temat swoje zdanie.co do sasiadki z bloku mamy to bym ja tak opieprzyła,ze odechcialoby jej sie madrowania wariatka jedna.jak chce ogrodek to niech sobie dzialke kupi,a miejsca parkingowe sa po to zeby zaparkowac auto i ***** jej do tego w jaki sposob...ojjjjjj ze mna by tak łatwo nie miala zadzwonila bym po straz miejska i jesio mialaby problemy:tak: my tez mieszkamy w bloku i roznych ludzi mamy,ale generalnie same starsze osoby,a ze my mieszkamy na 4p to stycznosci prwie z nikim nie mamy...

a u nas w nocy tak lało,ze myslalam,ze jest oberwanie chmury doslownie.mialam nosa,bo sprzatlam pranie z balkonu przed snem.kolano mnie bolało wiec tak myslalam,ze bedzie padac.a dzis jest troszke pochmurzone,ale ma byc 23 st.wiec temperaturka taka przyjemna.moj maz wzial sie za malowanie sufitu w sypialni wiec zamknał sie tam,okna pootwierał zeby do mnie nie dolatywało i sie bawi.w koncu bedzie to tez pokoj małej wiec musi byc czysto.
 
Witajcie ja wczoraj nie wchodziłam bo byłam w pracy ,a potem uczyłam się kodów na kasę, powiem Wam ,że poszłam tam do pacy do zgranej grupy 5 kobiet i trudno mi się wkręcić tam ,ale to pewnie zawsze tak jest z nowymi i czuję się trochę z boku sklepu jeszcze nie znam za bardzo i powiem Wam ,że nawet mnie nikt nie oprowadził np po chłodni ,albo zapleczu nie wiedziałam gdzie wynieść smalec i poszłam w ciemno tam na zaplecze ,a za mną jedna pani i z taką pretensją ,że gdzie ja idę chłodnia jest gdzie indziej ,a skąd ja miałam wiedzieć gdzie jest ? potem robiły sobie kawkę chichrały się śmiały w kupkę się zebrały i piły ,a mi nawet nikt nie powiedział gdzie jest herbata czy cukier ,sama poszłam i sobie znalazłam no tak sobie jest ,ale myślę,że dam radę , wczoraj przyszła pani opłacić rachunki i ja nie umiem jeszcze robić wpłat na kasę więc się pogubiłam i zaraz było gadanie ,że za wolna jestem ,że powinnam być żywsza ,a ja powoli to robię bo się uczę dopiero tego i tak trochę się poczułam nie bardzo ,ale mam nadzieję ,że z każdym dniem będzie lepiej.
pozdrawiam
Karola -fajnie ,że się obkupiłaś :)
Bett- no co za baba wredna :wściekła/y: u nas też są agentki nie z tej ziemi ,ale ta z tymi oponami to przegięła.
 
kobietko ja pracowałam w wielu miejscach juz i tez mialam takie doswiadczenia jak ty,ale powiem ci,ze na poczatq tez myslalam,ze zawsze tak jest w nowym miejscu,ze trudno sie wkrecic itd,ale powiem ci,ze pozniej z czasem doszłam do wnioskow,ze to nie o miejsce chodzi,a o ludzi,bo jesli pracownicy od samego poczatq sa fajni itd to kazda nowa osobe potrafia wkrecic do swojej ekipy,bo przeciez kazdy kiedys był " nowy" i kazdy przez to przechodził.trzeba tylko pokazac tej osobie,ze jest sie spoko i,ze jest na kogo liczyc.ja osobiscie bardzo zle sie czuje w takich zamknietych grupach,zawsze jak odludek,a taka atmosfera niestety przekłada sie na chcec chodzenia do pracy,bo jesli widzisz,ze cie nie akceptuja,albo nawet nie probuja to sie odechciewa...to,ze nikt ci nic nie wytłumaczył tez jest nie fair.w dzisiejszych czasach kazdy mysli,ze idac do pracy MUSISZ juz wszystko wiedziec,a to ciul prawda.ja taka sytuacje mialam jak pracowałam w saloniku prasowym.bylam sama z szefem i jak przyjezdzal przedstawiciel handlowy to tylko on skladal zamowienie,ja ewentualnie pisałam czego nie ma na stanie zeby pozniej dac mu liste.z czasem jak juz sie wdrozyłam zaczal mnie zostawiac sama,ale nigdy nie powiedzial,ze mam podpisywac faktury,skladac zamowienia itd...on to wiedzial najlepiej.ci przedstawiciele zawsze mieli mnostwo katalogow,ofert,on sobie przeliczal co mu sie oplaca zamowic,a co nie wiec ja sie w to nie mieszalam,bo nie moj interes pozatym nikt mnie nie prosił o to i dwa razy pod rzad przyjechał przedstawiciel,ja zamowienia nie zlozylam,bo powiedzialam,ze nie dostalam takiego polecenia,na to po kilku godzinach przybiegła zona tego szefa,bo mieli jesio jeden taki punkt w miescie i tam ten handlowiec powiedzial,ze ja nic nie zamawialam,pipa przybiegła i tak mnie zrugała przy klijentach,ze az sie czerwona zrobiłam,na to ja jej odpowiedzialam,ze po 1 nikt mnie nie nauczył skladac zamowien,po 2 nikt takiego polecenia mi nie dał a po 3 powiedzialam,ze nie bede tolerowac braku szacunku z jej strony,ze pape tak na mnie drze i,ze odchodze...wyzwała mnie jeszcze od gowniary itd,ale na tym moja kariera sie skonczyła...takze duzo zalezy od czlowieka...daj sobie i im czas zobaczysz jak bedzie,a jak cos to powiedz,ze jestes nowa i,ze uczysz sie dopiero.nikt odrazu grekiem nie jest,a i oni tez nie powinni utrudniac ci zycia.
 
Karola- no ja wiem ,że to o ludzi chodzi , ja czasem coś zagadam zażartuję ,a jedna z nich to udaje ,że mnie nie słyszy w ogóle to tak człowiek się czuje nieswojo tam , no zobaczymy może będzie lepiej,co do Twojej sytuacji to wcale Ci się nie dziwię, ja np jak pracowałam w szpitalnym sklepiku to mama szefa składała zamówienia ja tylko pisałam czego brakuje tak jak Ty i tutaj na szczęście od zamówień są kierowniczki sklepu bo ja nie umiem składać zamówień , a powiem Ci ,że ta kierowniczka z mojej dotychczasowej zmiany to jest bardziej spoko niż te pracownice , zobaczymy jak się będą dalej zachowywały wobec mnie jak mnie będą tolerowały mam nadzieję ,że będzie lepiej bo ja zamierzam już utrzymać tę pracę, ale boję się ,że coś nagadają na mnie i nie dostanę umowy.
 
Hej Kobitki
Wpadlam sie przywitać i przypomnieć o sobie żebyście nie zapomniały o mnie :-) mało sie udzielam bo net mi nie działa za dobrze i sie wkurzam, pisze teraz z tel i tez mi nie pasi :-p

Trzymajcie sie Kochane wszystkiego dobrego Wam życzę buzka
 
kobietka no ja wiem jak to jest jak czlowiekowi zalezy na pracy,bo wie,ze jest potrzebna a atmosfera jest do bani...tak jak ci pisałam pracowalam w wielu miejscach zaczawszy od sklepow skonczywszy na restauracjach czy nawet knajpie chinskiej...jak kasa byla ok to atmosfera do kitu,jak cos innego to szefostwo do bani i wciaz cos...ile razy bylo tak,ze wracalam do domu i plakałam mezowi w rekach,bo nie wyobrazalam sobie isc tam na nastepny dzien...niesty ludzie sa okropni.ja sie zawsze dziwie,bo co innego jak np o jedno stanowisko walczy kilka osob to wtedy jest rywalizacjia i atmosfera przewaznie nie zdrowa,ale jak tutaj kazdy ma swoj stołek,a ty jestes nowa to co komu zalezy zeby byc miłym???? to nic nie kosztuje...chyba kolezanki zapomnialy jak same były nowe...ehhh....nio zobaczysz jak bedzie.grunt to dobre myslenie.

a u nas zbiera sie na deszcz...bylismy u rodzicow meza z moja mama na obiadku i na ciescie,pogadalismy o dzidzi,o weselu na przyszly rok i troche sie zezlilam,bo mama i tesciowa same wiedza najlepiej jaki wozek bedzie dobry dla mojego dziecka,a ze my teraz auto sprzedalismy i ja nie moge pochodzic po sklepach i poogladac to najlepiej chcialyby same kupic,a na to sie nie zgodze,bo to ja jestem matka i ja sama chce miec decydujacy głos w tym zakupie.moje zdanie jest takie zeby zamowic z allegro.znalazłam ładny,mnie i mezowi sie podoba.cos tam zaczeły nosem kiwac to wstałam i poszłam do wc,bo nerwy mnie brały:angry: powiedzialam,ze to bylo ostatnie jak narazie spotkanie w takim gronie:shocked2: no trudno.teraz juz sobie leze,bo plecy tak mnie grzmoca,ze szok:szok: buzka kochane moje
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry