anulka no wlasnie przez takie sytuacje codzienne ktore spotykaja dzieciaki w jego wieku pozniej sa problemy w domu,bo on nie chce odstawac od rowiesnikow,nie chce byc gorszy,ale ty jako rodzic nie mozesz znowu kupowac mu wszystkiego tego co maja inni,bo raz,ze nie kazdego na to stac,a dwa jak pokazesz raz,ze jestes na kazde zawolanie sklonna mu kupic to co chce to pozniej bedzie to wykorzystywal,a jesli nie bedziesz chciala czegos kupic to bedzie cie obrazal...dlatego ja jestem zdania,ze w szkolach powinny byc mundurki i wtedy nie byloby wiekszego problemu przynajmniej w kwesti ubioru.nikt by sobie niczego nie zazdroscil.moja siostra w wieku 15-17lat tez tak miala,ze musiala miec wszystko to co mieli inny poczawszy od orginalnych butow skonczywszy na plecakach,torbach itd.moja mama z racji tego,ze sama pracowala nie byla w stanie kupowac jej orginalnych rzeczy i tez zawsze byly awantury w domu,ze ona sie wyprowadzi,bo tutaj i tak nic nie ma itd...pozniej jakos po tych wizytach u psychologa i z wiekiem przeszlo jej to.jak poszła do zawodowki,zaczela dostawac marne grosze z praktyk to wtedy zrozumiala ile wart jest pieniadz...nie wiem pochodzcie do tego psychologa zobaczysz jak bedzie...wiesz trzeba miec nadzieje,ze z czasem mu to zacznie przechodzic,ze zrozumie choc jak patrze na te dzieciaki to jestem przerazona.sluchaj a ile on ma lat wogole??? i czy dostaje kieszonkowe???
bett no ja nie sprawdzalam atestow itd,bo wiem ile wozki takie kosztuja,a na taki porzadny mnie nie stac.zreszta ja twierdze,ze zaden atest nawet najlepszy nie zapewni bezpieczenstwa dziecku bardziej niz my rodzice.porzadny atest to moga miec np kosmetyki zeby nie uczulały malucha,ale wozki albo foteliki to juz dla mnie lekka przesada,bo nawet najlepszy sprzet nie jest w stanie uchronic dziecka przed złem jesli rodzic nie pilnuje.a co do wyprawki to ja tez tak mialam,ze sie nie orientowalam,ale jak padła na mnie perspektywa tego,ze moge lezec w szpitalu to zaczelam sie tym interesowac,bo nie chce mojego meza zostawiac z tym samego,bo bedzie klops.
kochane a my mamy dzis dzien szczescia chyba.znalazlam mieszkanko do obejrzenia( pamietacie jak wam pisalam,ze chcemy zmienic,bo nas wkurza ta wynajmujaca??? tak a propo dzis wpadła na cherbate o 9 rano

i przy okazji po kase sie wkurzylam jak nie wiem co).facet chce tyle samo co placimy tutaj,tez w blokach w drugim koncu miasta,ale wszedzie bliziutko,obok rynek,market itd,2 pokoje czesciowo umeblowane,na parterze.w srode idziemy ogladac.mam nadzieje,ze bedzie oki.a i nie chce zadnej kaucji za meble ktore sa w mieszkaniu

super,bo zazwyczaj chca po 1000zł.wprawdzie kaucja jest zwrotna,ale skad wzisc odrazu tyle??? mam nadzieje,ze bedzie oki.