Hej, tak po operacji, wycieli wszystko co trzeba zobaczymy jak przyjdza wyniki. Szczerze powiem ze wolalabym aby juz bylo po swietach , bo u mnie w doomu nie da sie wytrzymac. Mąż taki nerwowy ze masakra. Rozumie go ale ta cala sytuacja jest okropna. On to bardz przezywa co jest zrozumiale ale w domu po wszystkich krzyczy, po mlodym szczegolnie. Takie slowa mu powiedzial ze jak tylko tesciowa wroci do zdrowia to mu dam w pysk. Kurcze trudno to opisac , nie myslcie ze ja bez serca jestem bo tez sie strasznie martwie ale nie wyobrazam sobie swiat w tym roku. Taki cichy, milczacy dom mamy. Bez zycia. Z drugiej strony nie wyobrazam sobie zeby to moja mama miala byc operowana i w szpitalu na swieta mialaby zostac. Trudna sytuacja-nie umie tego opisac.Dziekuje za kciuki, zawsze na moje babole mozna liczyc.Kochane moje.