no, jak zwykle

Izu - leżaczek super.

Ja w 9 miesiącu ciąży przesuwałam sama szafy żeby z tyłu posprzątać. no ale jak mój zobaczył że ściagam miotłą kurze z sufitu na klatce schodowej stojac jedną nogą na chybotliwym taborecie a drugą na poręczy to się niexle wkurzył i zakazał mi takich ekscesów
Mnsmile.. dla uspokojenia Ci napiszę. Bastek ma prawie 11 miesięcy. nie siada sam, nie raczkuje. pracuje nóżkami ale nie raczkuje. teraz przesuwa się do przodu siedząc. nie uwierzysz, ale jego łóżeczko jest wciąz na najwyższym poziomie ustawione. Natalka moja nie usiadła sama do 1,5 roku, nie raczkowała, siedziała dowolnie długo sama, ale nie usiadła sama. jak skończyła 14 miesięcy po prostu wstała i poszła. bez jednego upadku po prostu zaczęła chodzić

jesli chodzi o mówienie - Nat ma 2,5 roku, uzywa kilkunastu pojedyńczych słów i kilku dwuwyrazów : mama chodź, mama patrz...co kilka dni przychodzi nowe słówko...martwiłam sie długo, potem zaczęłam zwyczajnie ją obserwować bardziej uważnie. każdy niemal dzień przynosił coś nowego, nowy ruch, nowy gest, nową pozę. rozwijała się - to było najważniejsze. pomalutku, każdego dnia do przodu...teraz obserwuję tak Bastka - najpierw tylko siedział, teraz przerzuca się z siedzenia do lezenia na brzuszku i jazda do tyłu aż dotrze do kanapy lub ściany, kiedy poczuje oparcie dla nóżek spręzynuje próbując sie odbić, każdego dnia pupa wzbija sie wyżej

już nie sziedzi nieruchomo, chwyta się boczków kanapy, lekko podciaga, zagląda co jest dalej. każdego dnia robi ten swój malutki kroczek do przodu. ostatnio zaczął wyciągac do mnie raczki

dużo "gada" po swojemu - sa to niekończące się ciągi sylab mamamama babababa i rózne jego gulgotki. rozwój jest ciągły, stały. już się nie martwię. ciesze sie kazdym słówkiem, każdą nowa umiejętnością i spokojnie czekam

ale oczywiście, jesli możesz skorzystaj z rehabilitacji, mała będzie miała większa stymulację i pewnie ostro ruszy z kopyta
u mnie dziś masakrycznie sprzatająco, własnie przesuwanie szaf, szorowanie łazienki, okna w salonie, jeszcze dywan u Nat uprałam

koniec

już chatę mam posprzątaną, od jutra siedzę w kuchni, zaczynam właśnie od pierogów - bagatela, robię dla siebie, na wigilię do teściowej i na drugą, do mojej mamy. pewnie z 200 muszę zrobić

zejdzie cały dzień.
U mnie zakupy juz zrobione do końca. nawet choinka juz jest

ubierzemy dzień przed wigilią żeby wspólnie całą czwórka to zrobić, w wigilię P. idzie do pracy a chce zeby dzieci miały nas razem na ten ważny moment..
zaplanowałam sobie tak, zeby w wigilie juz tylko prezenty popakować, dzieci wystroić, potem o 16 ma po nas mój ojciec przyjechać, pojedziemy do rodziców na wigilię, P. dojedzie po pracy opłatkiem sie podzielic, zbierzemy sie i pojedziemy jeszcze do teściowej

a potem maluszki spać...mam nadzieję, że Bastek wytrzyma, niestety jego popołudniowa drzemka stoi pod znakiem zapytania...chyba zabiore do rodziców wózek żeby go uśpić w nim choc na chwilkę

ale mi wypracowanie wyszło
