reklama

Opisy naszych porodów

Antar, ja chciałabym rodzić na Karowej, chodzę tam do lekarza i jak na razie nie mam złych doświadczeń z tym miejscem, nie wiem jak ty ???

Do szkoły rodzenia nie dam rady uczęszczać, ale jutro jadę do położnej i mam nadzieję, że się wszystkiego dowiem. To bratowa mojej koleżanki, która prowadzi szkołę rodzenia w innym szpitalu, więc zasypię ją pytaniami (będzie miała mnie po dziurki w nosie:-):-):-))
 
reklama
Antar a co ty chcialabyc w domu rodzic??Bo piszesz,ze zalujesz ,ze w domu musisz;-)
Dziewczyny a myslalyscie juz czy chcecie miec nacinane krocze?Ja nie wiem czy wogole mozna w Pl nie miec,ale tak pytam:happy2:Bom ciekawa:tak:
 
Ostatnia edycja:
kamylka w Polsce już w mało którym szpitalu jest rutynowo nacinane krocze ja np. nie miałam nacinanego i popekałam bardzo malutko więc okazało się że lepsze było naturalne peknięcie. Poza tym czytałam że lekarze twierdzą iż właśnie lepiej popękać niż np. być naciętą bez potrzeby. Oczywiście od każdej sytuacji są wyjątki bo czasem nacięcie jest po prostu niezbędne.
Tak samo jest z lewatywą już nie jest robiona każdej ciężarnej położna pyta się czy potrzebujesz czy nie, bynajmniej tak jest u nas.

antar
miałam dokładnie tak samo przez parę dni żałowałam że zdecydowałam się zobaczyć porodówkę ale po paru dniach wszystko wróciło do normy a poza tym to tylko tak dziwnie wygląda.
 
Choć niektóre z Was uważają, że nie ma potrzeby oglądania porodówek wczesniej to wdg. mnie jest to bardzo ważne. JA jak zobaczyłam Swoja porodówkę, i salę przedporodową to się uspokoiłam. Sa tam takie małe śliczne pokoje przedporodowe dla par. Jest łóżko, szafa, pilki i takie różne. Człowiek czuje się jak w pokoju, a nie w szpitalu. Z po0koju jest wyjście do łazienki i na porodówkę. FOtel jest rewelacyjny. Można na nim rodzić w 7 pozycjach, bardzo nowoczesny. Pokój porodowy jest malutki, ale wszystko potrzebne w nim jest. Teraz w ogóle nie obawiam się porodu. A jesli chodzi o ZZO to daja na życzenie pacjentki.
 
Ja wlasnie nie mialam nacinanego i peklam,w dodatku do odbytu:zawstydzona/y:.Zaszyto mnie i po godzinie latalam jak oszalala.W Polsce przy starszym mialam naciecie i przez pare tygodni lazilam jak babinka,bo tak mnie bolalo,zreszta do tej pory mnie pobolewa jak ma deszcz padac.W dodatku szwy mi sie rozlazly,brrr.
 
Kamyłka w domu nie! jeszcze na głowe nie upadłam żeby sobie fundować pierwszy poród bez lekarza. Tylko żałowałam dziś tak potwornie szpitalnej atmosfery, bo poród to nie choroba, a sala wyglądała jak na oiomie.
 
Temat znieczulenie poruszony, nacinania krocza , itp.:tak: A ja mam inne pytanie. :-)Czy , któraś z was ma zaplanowany juz poród rodzinny? Tyle się teraz o tym słyszy.:-)
Ja bardzo chciałam małżona zabrać ze sobą , ale gdy dowiedziałam się , że czeka mnie CC to szkoda mi się zrobiło:-(.Z jednej strony to dobrze, że jednak nie pójdzie on tam ze mną. A z drugiej chciałabym aby był przy mnie i wspierał mnie.
A jak wyglada to u was?
 
Ja bardzo chcę rodzić z mężem nie wyobrażam sobie rodzić bez niego on mnie najlepiej zna i wie, że jestem twardziel, ale jeśli coś się dzieje nie tak zawsze mu powiem. Po za tym razem zrobiliśmy to razem powinniśmy urodzić:-D
 
Ja bym chciała z mężem rodzić, przy narodzinach Franka też był. U nas jest problem innej natury, istnieje opcja, że nie będziemy mieli z kim Franka zostawić i wtedy zapomnij...Uważam, że dobrze jest z kimś rodzić i nie musi byc to koniecznie mąż, ważne jest takie wsparcie a ponadto jakby coś się niedobrego działo, to osoba towarzysząca przy porodzie też może w jakiś sposób zadziałać. Wiemy jak wygląda u nas służba zdrowia:-(
Habcia, ty szcześciaro, też chcę rodzić tam gdzie ty:-)
Antar, niestety większość szpitali jest koszmarna...ale tak naprawdę ważniejszy jest personel niż łóżko, sala porodowa, oczywiście miło byłoby rodzić w takim szpitalu w jakim będzie Habcia, ale co zrobić.
 
reklama
Poród rodzinny: mój mąż od samego początku chce być razem ze mną, chce odciąć pępowinę. Nie musiałam go do niczego namawiać. Kiedy spytałam lekarza o poród z osobą towarzyszącą, powiedział, że on jest na NIE. Jego argumenty trochę mi w głowie namieszały. Powiedział, że z badań wynika, że 1/3 rozwodów w ciągu pierwszego roku po porodzie to małżeństwa, w których odnotowano poród rodzinny. Facet po zobaczeniu co dzieje się na porodówce, odwraca się od swojej żony. Nie ma ochoty na seks, a o seksie francuskim nie ma już mowy. Szuka sobie kobiety do łóżka. Kolejny argument, to taki, że widok tej krwi, dziecka sinego w białej mazi czasem odrzuca od dziecka. Czasem zdarza się też, że rodzimy nie tylko dziecko, ale i kupka się przydarzy. Mój lekarz powiedział, że pracuje jako położnik tyle lat, a czasem zdarza się, że musi opuścić porodówkę, i wraca zszyć kobietę jak położna wszystko posprząta.
Poród rodzinny jest dla mnie kontrowersyjnym tematem. Powiedziałam mojemu mężowi o tym co powiedział mi lekarz. On jednak chce nadal być ze mną. Powiedział, że w telewizji nie raz widział jak dzidzia się rodzi i nie ma obrzydzenia. Poprosiłam go tylko o jedno, żeby nie zaglądał poniżej mojego pasa. Szukałam zdjęć z porodówki, oglądaliśmy je razem. My kobiety takie widoki inaczej odbieramy, nam nie przeszkadza sprzątanie kibelka, a ja sobie nie wyobrażam mojego męża który to robi (chyba założył by kombinezon na tą okoliczność:-D:-D:-D)
Ja sama nie mam zdania na temat porodu rodzinnego. Właśnie lekarz tak namieszał mi w głowie. Powiedział, żebyśmy sobie to razem przemyśleli, poczytali, i zobaczyli jakieś zdjęcia. Jeśli nadal mąż będzie chciał być ze mną, to oczywiście w szpitalu nie mogą nam tego odmówić.
Myślę, że każda para musi sama ten temat przedyskutować. Ja na pewno męża bym nie namawiała na bycie razem ze mną, bo wiem, że faceci są wielkimi cykorami i się wszystkiego boją.
Nie wiem czy dobrze napisałam to co chciałam wam przekazać, może mnie dobrze zrozumiecie:-):-):-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry