WolfiA
Lutowa MaMa ''07 i ''09
Od paru dni podczytuje ten wątek... Niby będę rodziła drugi raz i wiem już jak to jest, czego się spodziewać, a tak naprawdę to wszystko może być inaczej;-) Pierwszy poród miałam raczej spokojny i bezproblemowy. Ból był też do zniesienia i nie trwało to zbyt długo, więc liczę że i tym razem będzie podobnie, albo lepiej;-) Mój mąż był ze mną od samego początku i bardzo pomogła mi jego obecność i wsparcie
Uważam, że nawet jeżeli podczas porodu wydarzyłoby się coś, czego mogłabym się wstydzić, to on by to zrozumiał w takiej sytuacji, bo to jest biologia i naturalna kolej rzeczy, a tego się nie przeskoczy;-)
Tym razem też bym chciała, żeby ze mną był, ale podobnie jak u golimek może zdarzyć się tak, że nie będziemy mieli z kim zostawić Victora
Uważam, że nawet jeżeli podczas porodu wydarzyłoby się coś, czego mogłabym się wstydzić, to on by to zrozumiał w takiej sytuacji, bo to jest biologia i naturalna kolej rzeczy, a tego się nie przeskoczy;-)Ja bym chciała z mężem rodzić, przy narodzinach Franka też był. U nas jest problem innej natury, istnieje opcja, że nie będziemy mieli z kim Franka zostawić i wtedy zapomnij...
Tym razem też bym chciała, żeby ze mną był, ale podobnie jak u golimek może zdarzyć się tak, że nie będziemy mieli z kim zostawić Victora

sama nie wiem ale dodam że nie chodzi tu o wstyd ani o inne takie rzeczy bo u nas nie wstydzimy się z niczym, mąż teraz na przykład pomaga mi się golić na dole, bez problemu przebywamy w jednej łazience więc to nie to. Ja po prostu mam taką naturę. Nie żałuję pierwszego porodu że Piotrka nie było i on też nie żałuje i mimo że nie był przy porodzie jest najwspanialszym ojcem na świecie i kocha małego nad zycie.