Martussa82
Hankowa Matka-Wariatka :)
my zakończyliśmy szkółkę i powiem szczerze, ze nie żałuję!! :-) a co najfajniejsze- jedna z kursantek urodziła w środę, a w czwartek na zajęcia zajrzała się pochwalić, że 4 parcia i po wszystkim!!
i opowiedziała, z czego korzystała na porodówce: wanna, piłka, takie specjalne krzesełko i na ostatnie 15 minutek ziuuu na łoże i Bąbelek wyskoczył:-):-):-) Szczęśliwa i zadowolona i mówiła wciąż: słuchajcie położnych!! :-)
POważnie- oboje z Małżonem uspokoiliśmy się, wiemy co gdzie jest w szpitalu, znamy trzy z sześciu położnych, wiemy, że dla Tatusia jest taki żółty fotelik na porodowce- jakby się zmęczyl ;-);-) Żółty, żeby go szybko zauważył w chwili słabości;-);-);-) Mamy telefony do położnych, a one chętnie pogadają tuż przed wyjazdem z domu z pacjentką, czy te skurcze to juz na pewno "te", bardzo fajne babeczki :-)
Teściowa pluła sie, że szkoła, że po co, ze 200 zł i 40 km od domu, że paliwo i ogólnie koszty... blaaaaaa ... a ona trzech urodzila bez szkoły... wrrr... za jej młodości dzieci na 3 zdrowaśki wkładano do pieca, wiec dyskusja z nią nie ma najmniejszego sensu ;-)
koleżanki się pytają, czy boję się porodu?? a pewnie, kurcze, że się boję, ale nie ma już odwrotu- jest ciąża- będzie poród!! po to mi szkoła rodzenia, zeby jak najlepiej sobie poradzić:-) i Mąż też się przyda, cieszy się na myśl o cięciu pępowiny... i uspokaja go perspektywa żółtego fotela...:-)
ot, tyle...
bywajcie zdrowo... całusy dla Wszystkich!!

i opowiedziała, z czego korzystała na porodówce: wanna, piłka, takie specjalne krzesełko i na ostatnie 15 minutek ziuuu na łoże i Bąbelek wyskoczył:-):-):-) Szczęśliwa i zadowolona i mówiła wciąż: słuchajcie położnych!! :-) POważnie- oboje z Małżonem uspokoiliśmy się, wiemy co gdzie jest w szpitalu, znamy trzy z sześciu położnych, wiemy, że dla Tatusia jest taki żółty fotelik na porodowce- jakby się zmęczyl ;-);-) Żółty, żeby go szybko zauważył w chwili słabości;-);-);-) Mamy telefony do położnych, a one chętnie pogadają tuż przed wyjazdem z domu z pacjentką, czy te skurcze to juz na pewno "te", bardzo fajne babeczki :-)
Teściowa pluła sie, że szkoła, że po co, ze 200 zł i 40 km od domu, że paliwo i ogólnie koszty... blaaaaaa ... a ona trzech urodzila bez szkoły... wrrr... za jej młodości dzieci na 3 zdrowaśki wkładano do pieca, wiec dyskusja z nią nie ma najmniejszego sensu ;-)
koleżanki się pytają, czy boję się porodu?? a pewnie, kurcze, że się boję, ale nie ma już odwrotu- jest ciąża- będzie poród!! po to mi szkoła rodzenia, zeby jak najlepiej sobie poradzić:-) i Mąż też się przyda, cieszy się na myśl o cięciu pępowiny... i uspokaja go perspektywa żółtego fotela...:-)
ot, tyle...
bywajcie zdrowo... całusy dla Wszystkich!!



