reklama

Opisy naszych porodów

reklama
Kraf - współczuję, już nawet nie samego bólu, bo okazuje się, że wiele potrafimy znieść. Ale tego, że tak długo musiałaś to znosić. I jeszcze te porody obok - ja też to miałam i za każdym razem gdy słyszałam krzyki nowo narodzonych dzieci to aż mnie ciarki przechodziły, że to nie moja dzidzia.
Golimek - po poprzednim porodzie zasłużyłaś na taki szybki i "przyjemny" ;-) poród. Gratuluję!
hania83 - gratuluję Milenki (piękne imię ;-):-))
kasha - i Tobie również gratuluję Wiktorii.
Dzielne baby jesteście!
 
No to pora na opis mojego porodu.
Jak wiecie z mojego chodzenia na ktg nic nie wynikało – za każdym razem okazywało się że nie ma skurczy. Mój mąż zaczął myśleć o cesarce na życzenie bo wywoływanie to często jedynie wymęczenie matki i dziecka które i tak cięciem się kończy. Ale…
W ostatnią sobotę karnawału rano ok. 6 zbudził mnie ból w podbrzuszu, regularny – pomyślałam, że znów to co coś co mi się wydaje, że to skurcze ale skurczami nie jest. Tak więc poszłam zrobić siku i wróciłam do łóżka a to nadal bolało. Siadłam na łóżku, mój mąż się zbudził a ja do niego „Kochanie chyba mam skurcze” a ten z uśmiechem na twarzy „no to mierzymy”. O 7 były co 5-6-10 min. Moja mama mówi żebyśmy już jechali a ja kurcze się bałam, że zanikną ale w końcu zjadłam śniadanie i o 8 pojechaliśmy. W szpitalu lekarka po badaniu orzekła 2 palce rozwarcia i na ktg posłała. I tu mnie złość ogarnęła – ktg nie pisało żadnych moich skurczy. Jaja normalnie. Zbadał mnie inny lekarz i mówi że przyjmą mnie na oddział żebym się nie denerwowała. No w sumie mając skurcze co 5-6 min jakby mi kazali do domu jechać to bym zgłupiała. O 11 bardzo sympatyczna i jak się potem okazało świetna położna zajęła się papierologią, ktg na nowszym aparacie które czytało już moje skurcze ale nie jakoś rewelacyjnie –po prostu ktg mnie w tej ciąży nie polubiło. O 13-tej weszliśmy do sali do porodów rodzinnych - mąż poszedł zjeść w bufecie, ja dostałam zupę lurę ale zjadliwą i łaziłam sobie tam i wefte. O 15-tej 4 cm rozwarcia a skurcze coraz bardziej bolesne, ktg. O 16 hakiem lekarz zrobił mi masaż szyjki…masakra, to chyba najgorszy moment porodu i dał wskazanie do zzo. O 17 rozwarcie 6 cm, potem przefajna anestezjolog która sama obecnością wpływa kojąco na ludzi zapodała mi ten cud po którym poskakałam na piłce poleżałam pod ktg – niestety skurcze troszkę się osłabiły . 15 min po 18 wskoczyliśmy ostatni raz z Niki na fotel do rodzenia i zaczęłam przeć. Mój mąż był ze mną do tego momentu –ustaliliśmy to wcześniej. Wiem że był ze mną myślami a przez cały poród pomagał –przypominał o oddychaniu, masował i wspierał. Moja położna mówiła „Małgośka zezłość się „ to parłam jak szalona – wezwała lekarza podała troszkę oksytocyny , żeby wzmocnić skurcze –lekarz podnosił mi głowę i tak parliśmy. I o 18.45 urodziła się Niki, śliczna długopalczasta nasza córcia –położyli mi ją na brzuchu –ależ cudownie było. A położna się zaśmiała „ Małoś Ty już więcej lepiej nie rodź” Jak Kuba miała owiniętą szyjkę pępowiną (Kuba 4 x Niki 3x) Pochwalili mnie za świetną akcję, potem urodziłam łożysko – szycie po nacięciu (mała miała jednak dużą główkę) i jeszcze położna poprosiła anestezjolog o dodanie znieczulenia do szycia. Potem w pokoju obok odpoczywałam, mąż przywiózł małą i sobie byliśmy razem….
Byliśmy dłużej bo mała miała 3 dni fototerapii z powodu żółtaczki. Mamy teraz problemy z karmieniem, ale jestem dobrej myśli….
Personel, lekarze, położna z którą się już umówiłam że jakby co to tylko z nią następny poród ;-)(pomagała mi wiele razy w ciągu tych 6-ciu dób) oraz ordynator naprawdę są w tym szpitalu świetni. Mały oddział, czysto i ładnie, kilka porodów max na dzień. Zapytacie gdzie to? Rodziłam w szpitalu MSWiA w Krakowie.
 
megusek jeszcze raz gratuluję, fajny opis - wynika z tego, że opieka w trakcie i po porodzie może gdzieś być na prawdę super :tak:
 
Megusek długi porod, ale najwazniejsze ze juz za soba ;-) teraz cieszycie sie malenstwem... a karmienie sie na pewno unormuje :tak: moj maly byl dokarmiany sztucznie pierwszego dnia gdy lezal w inkubatorze i myslalam na poczatku ze mi sie nie uda go przestawic na jedzenie z piersi... ale po kilku nieudanych probach jest juz dobrze :-D ssie ladnie :tak:
 
reklama
witam mamusie ja rodzilam 16 lutego i efektem tego bolu i trudu jest sliczny synus ktory w dzien narodzin wazyl i mierzyl 4340 kg i 59 cm moj porod tez nie byl latwy fakt spodziewalam sie takiego bolu ale nie spodziewalam sie ze to az tyle potrwa 15 lutego gdzies tak od 20 zaczely meczyc mnie regularne skurcze co 4-5 minut czego skutkiem byla nieprzespana nawet chwili noc o 7 w poniedzialek pojechalismy do szpitala trafilam na sale i... nic o 10 dostalam pierwszy zastrzyk goracy prysznic ktory mial wszystko przyspieszyc i... dalej nic procz skurczy co tyle samo i tak sie zaczelo co jakis czas masaze szyjki bo rozwarcie bylo slabe gdxzies w miedzyczasie dwie kroplowki jeszcze jeden zastrzyk o 14 przebicie wod plodowych i dalej to samo chodzilam i doslownie gryzlam parapety z bolu malo tego bez sil bo cala noc nieprzespana zero jedzenia zmeczona bolami cala akcja zaczela sie przed 20 i to zainicjowana przez personel dwoje na zmiane cisnelo mi lokciami na brzuchu trzecia ciela mnie od dolu a przez pierwsze minuty juz wlasciwego porodu to nie mialam sily nawet przec na szczescie pozniej nie wiem skad ale sily przyszly malo tego dziecko szlo odwrotnie niz zazwyczaj dzieci sie rodza czolem do gory znaczy do mojego brzucha gdzie zwykle dzieci rodza sie twarza w dol i to tez podobno mial wplyw na trud porodu poza tym byl tsk duzy a w konsekwencji tego macica tak rozciagnieta ze nie byla w stanie produkowac silnych skurczow chwala Bogu o 20.30 16 lutego urodzilam zdrowego syna i momo ze mnie pocieli i w srodku popekalam to watro bylo;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry