Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Przyszedł kolejny dzień (czwartek) i nadal nic. O 12:00 miałam obiad,na którego totalnie nie miałam ochoty-poskubałam tylko. Później poszłam z Gabi na bajkę. Położyłam się na łóżku i zaczęłam skrobać posta na forum-niestety nie zdążyłam go wysłac,bo czułam,że cos mi tak dużo wydzieliny idzie,wstałam i poczułam ciepłą wodę spływającą mi po nogach. Gabi patrzy na mnie i mówi:"No co ty mamusiu posikałaś się?"
Poszłam do łazienki,umyłam się i zadzwoniłam po męża. Teść dowiózł mnie przed szpital,gdzie już czekał mąż. Po drodze mineliśmy kominiarza!
Poszliśmy na izbę przyjęć. Zbadano mnie i puls dzieciątka,potem kazano przebrać się mnie i mężowi (och ten jego cudny fioletowy strój
). Potem pojechaliśmy na porodówkę. Podłączono ktg i zbadanao-2cm rozwarcia i tyle. Powiedzieli mi,że jak się nie ruszy nic po 2h to jadę na patologię. Położna po godzince kazała mi pochodzić i przy twardniejącym brzuszku kucać i rozszerzać nogi-POMOGŁO! Dostałam coraz to silniejsze skurcze.Mąż patrzył na zegar i liczył każdy skurczyk,a potem meldował położnej
Potem była piłeczka i znowu leżenie i ktg. Niestety wtedy przyszedł koszmarny scenariusz-BÓLE KRZYŻOWE!
W życiu nie zapomnę tego bólu-skurcze macicy chowają się przy tych bólach.Czułam jak mi ktoś noże ciśnie w plecy!Położna zbadała mnie i miałam 4cm,także był postęp.Dała mi czopki(chyba paracetamol),bo dostałam goraczkę.Ale co najciekawsze pojawiła się p.doktor i mówi,że żaden skurcz się nie zarejestrował,a ja tu zdycham z bólu,więc spojrzała na mnie i mówi,że mnie zbada.Po czym stwierdza:No proszę-7cm!My tu zaraz rodzimy!Niestety strasznie długo to trwało-zdążyłam usłyszeć 3 rodzące się obok maleństwa.W końcu położna mówi,że powinnam mieć parte i miałam-tylko inaczej je odczuwałam jak przy 1.porodzie.Teraz czułam,że chce mi się kupę
Przy 9cm podłączyła mi oxy i potem kazała na skurczach przeć.Parłam,mąż trzymał mnie za rękę,łzy samoistnie ciekły po policzkach,a tu nie szło.Coś się blokowało.Położna mówi do mnie,że idzie burza,więc musimy zdążyć urodzić przed nią
Po wielkich staraniach poszł
Na szczęście urodził się bez problemów i dostał 10 pkt Apgar.Gdy wydał pierwszy płacz,za oknem zaczęło trzaskać i błyskać-zdążyliśmy przed burzą
Nie byłam nacinana,poszła mi delikatnie skórka,więc miałam 2 szwy.Łozysko całe,więc obyło się bez czyszczenia.Położne-super kobiety,kazały nam przyniesć aparat i natrzaskały fotek.Mój M bardzo dumnie przeciął pepowinę,co oczywiście jest uwiecznione;-)Potem spędziliśmy 2h na sali porodowej i pojechaliśmy na położnictwo. Obalił się tylko w moim przypadku mit,że drugi poród jest lżejszy-u mnie był cięższy,ale to cena jaką chcemy zapłacić za ten cud:-)