• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

opowieści z porodówki

reklama
Czekam na wasze powieści i wierzę, że będą tylko dobre :tak::-)

Łóżko o dziwo przetrwało wylew bez uszczerbku, suche i bez plam, koc tylko poszedł do prania (pod prześcieradło podkładam jeszcze koc, dla miękkości, bo ja księżniczka na ziarnku grochu :-p)
 
Hope dobrze, że zamieściłaś taki osobisty opis- pokazuje jak ważne jest podejście i wewnętrzna mobilizacja, a to że będzie bolało, to naprawdę nieważne.Na "sucho" to ciężko zrozumieć ,ale napewno coś to pomoże w podniesieniu na duchu te które już panikują.
A wcale opis nie byl hardcorowy:-p
 
reklama
a u nas Kochane to bylo tak :)
w poniedzialek wieczorem zaczely brac mnie jakies mocniejsze skurcze, ale byly do wytrzymania więc sobie jeszcze wyszłam na spacerek z moim pieskiem- zrobilismy jakies 5 km :) no i potem czas spac :) kolo 3 obudzily mnie skurcze z krzyza heh przeklenstwo...;/ no i tak się zaczełam szwedac po mieszkanku :) najpierw byly co 8 min i stopniowo się skracały :) po 4 poszłam do mamy i pytam czy to moze juz :D potem do męza no ale oni nie wiedzieli :) no to stwierdziałam ze juz chyba czas i pojechalismy do szpitala:) przyjeli nas kolo 6 juz z regularnymi skurczmi co 2 min i rozwarcie na 2.5 palca :) bardzo mila polozna zrobila mi lewatywe ( za moją zgoda) no i przyszlo juz tylko czekac :) Maz pojechal zalatwiac zastepstwwo w pracy a ja z mamy wsparciem zaczełam odczówac konkretne bóle.... no ale chodzilam , skskałam i takie tam. po 8 lekrz przebił mi wody i polecialy..za jakies pol godziny okazało się ze juz są bóle parte rozwarcie na 4 palce i Jula juz się pchac zaczyna :) a męża nie ma :) no i tak przetrzymalismy :D jakos po 9 przyjechal no i gin i cala reszta juz przygotowani chwila moment z mała pomocą położnej która mnie nacieła Julka przyszła na świat o godzinie 9:30 :) heh się teraz wspomina ....:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry