reklama

optymistycznie starające się

Agutek masz rację - ale to prawie niewykonalne ;) Ostatnio starałam się ciągnąć jeden temat w tym samym wątku - tylko zapomniałam, o który chodzi. Ponieważ mogę tu być tylko wieczorami, miałam do przejrzenia ładnych kilka stron w różnych wątkach. Znalazłam ten właściwy ale przez wyszukanie od moich wypowiedzi - inaczej chyba bym nie znalazła. Po prostu jest nas tu na tyle dużo, że utrzymanie dyscypliny chyba nie jest możliwe. Co nie oznacza, że nie mamy się starać :) Obiecuję się starać ;)
 
reklama
Hihi, no własnie wszystkie musiałybyśmy sie postarać.
Podoba mi się jak niektóre mamy to rozwiązały, np lipcówki mają główny wątek do rozmowy, a potem inny do zdjęć itp. Fakt, zawsze tych wątków będzie kilka, ale musimy się starać, aby było jak najmniej.
Bo teraz naprawdę mamy straszny galimatias. Wszędzie tony informacji. Ja już nie jestem w stanie ich przerabiać ;D
 
Rzeczywiście, bałagan się zrobił. Ja też już do pewnych wątków nie zaglądam - bo nie daję rady ;)
A może założyć wątek o trzymaniu dyscypliny? ;););)
 
;D I znowu byłby nowy wątek hihi ;)

A ja w piątek idę do gienkologa. W końcu.
Jakoś dawno nie mogłam się wybrać, być może to efekt ostatniej wizyty u faceta, który nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Ba, zrobił takie wrażenie, że nie poszłam nawet odebrać wyników cytologii.
Zamierzam więc teraz znowu zrobić, ale pójdę do mojej sprawdzonej pani gin. Kochana z niej kobieta, pogada, pocieszy, poradzi.
Mam nadzieję, że wszystko ok. Bo troszkę się zaniedbałam ostatnio w tych sprawach - zawsze chodziłam raz na pół roku i wszystko było sprawdzone. A teraz jakoś czasu mi brakowało.
Porozmawiam jeszcze o ostatnich przygotowaniach do akcji dzidziuś na wiosnę. Może coś nowego powie :)
 
Oj z tymi wizytami u gina u mnie tez jest roznie.Ostatni raz na badaniu bylam rok temu.Teraz w sierpniu bylam tylko na usg.Wiem ze to za malo ale zlikwidowali nam w przychodni gina a do innej pzychodni sa zapisy i nie bardzo mi tam odpowiada.Po prostu jest tam bardzo wscibska polozna ktora jak moze to chce byc caly czas przy badaniu i mnie to troche krepuje.Jednak musze sie wybrac i pozadnie przebadac. :) :) :)
 
No ja ostatnio w styczniu pokusiłam się o wizytę na kasę chorych u mnie w szpitalu i.....żałuję.
Lekarz beznadziejny, nic nie pogadał, a do tego tak mnie badał boleśnie, że mąż słyszał na korytarzu jak krzyczę.
Postanowiłam więc wrócić do prywatnych wizyt u mojej pierwszej, sprawdzonej pani ginekolog.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry