Cześć dziewczynki. Kilka miesięcy temu pisalam tutaj pełna obaw, po tym jak zaszłam w ciążę przy w wadze 95kg i 173cm wzrostu. Życie bywa przewrotne. Pierwsze 3 miesiace przechodzilam tragicznie. Wymioty kilkanaście razy dziennie. Zrzucilam 8kg, których nie odzyskałam do tej pory. Teraz ważę 88kg, wiec bilans ciążowy-7 i to zupelnie wbrew moim intencjom. Bałam sie bardzo oceny i komentarzy ze strony lekarzy, ale jestem obecnie w 23 tygodniu i ani przez moment nikt nie dal mi odczuć, że coś ze mną nietak. Nie mam nadciśnienia, nie mam cukrzycy, ciąża rozwija sie super. Nadal chodzę w moich ubraniach, o ślicznym okrągłym bebenku mogę pomarzyć. Ja czuje, że cos tam jest ale skutecznie ukrywa się pod warstwami tluszczyku i w sumie jedyne komentarze jakie słyszę to, że nie wyglądam jakbym byla w ciąży. Niemniej jednak ciąża okazala się dla mnie wyzwaniem z zupelnie innych powodów, niz sądziłam. Po 3 miesiecznych wymiotach nastal czas nawracajacych zapalen pecherza, infekcji intymnych, wirusow i okropnego bólu kręgosłupa, który właściwie uniemozliwia mi poruszanie się. Byłam u neurologa, lekarza rehabilitacji, trzech fizjoterapeutów i właściwie nikt nie może mi pomóc. Ból ledzwi, pośladków, pachwin, do tego jakby rozpadalo mi sie spojenie lonowe. Jestem uziemiona chociaz za wszelka cenę staram sie ruszać. Myślałam, że bede chodzić na basen, ale wciąż mam bakterie w moczu i infekcje. Jestem sama w domu całymi dniami, mąż pracuje w trybie wyjazdowym. Bardzo mi to utrudnia optymizm. Czasem już wstyd odpowiadać co u mnie, bo musiałabym wiecznie narzekać, a nie chcę być taką osobą. Jestem bardzo zmęczona i przytoczona bolem. Rozpisalam się az nadto, ale chyba mi to pomogło. Mam nadzieję, że u wszystkich dziewczyn z wątku obecnie układa się bardzo dobrze

życzę Wam wszystkim zdrowia i pogody ducha.