reklama

Paulinka 27tc 1100g 37cm

reklama
Dziękujemy wszystkim. To prawda pieknie się patrzy na dziecko, które tak długo nie chciało się odważyć (bo Paulinka przy meblach chodziła już od marca). Nawet rehabilitantki zaczęły się martwić ale jak tylko pojawiła się rotacja w ruchach miednicy wiedzieliśmy, że jest dobrze i to kwestia czasu. Paulinka nie chodzi na palcach, dzięki temu, ze od początku ćwiczyliśmy stawanie na całej stopie. Ale też wciąż podkurcza palce pod spód i nie przenosi ciężaru na pięty. Oczywiście nadal z tym walczymy, tak jak z asymetrią i podporem, który często zawodzi. Jeszcze jest problem z siedzeniem, Paulinka siadając przenosi ciężar ciała na jeden pośladek i z tym też trzeba powalczyć.

Kupiłam małej farby do malowania, blok i kredki. Zaczynamy zabawy łapkami co by były trochę sprawniejsze ;-) Najpierw musimy wymalować podziękowania dla naszej pani dr pediatry (ona skierowała mnie do tego cudownego ośrodka rehabilitacji) a potem dla naszych zaangażowanych cioć, które teraz z radością patrzą na efekty swojej pracy. Wczoraj wpadała do nas jedna z rehabilitantek, od razu zobaczyć jak Paulinka chodzi, bo już od drzwi wejściowych słyszała tę nowinę :-D Jestem pod wrażeniem jak wszyscy kibicują malutkiej i dziękuję z całego serca bo to daje mi jeszcze większego kopa do dalszej pracy :tak:

No to idę sobie mojego bloga reaktywować ;-)

Jak mi się uda nagram Paulę jak chodzi po pokoju i się rechocze :-D naprawdę widok komiczny a ona chyba tak się śmieje z radości, że wszędzie może sama dojść:tak:
 
Ostatnia edycja:
Takie wsparcie fachowców jest ogromnie ważne. Masz swiadomość, że jest na kogo liczyć, kogo sie zapytać w chwilach rozterki. Dobrze, że tak się Wam udało.

Dorota, a masz jakiegos speca od SI "pod ręką"? Bo ja nie wiem kogo sie poradzić, mam pytanko jedno. Wylazł mi nowy problem z Franiem.
 
No mamy to szczęście, że trafiliśmy na dziewczyny, które ciągle się dokształcają, ciagle jeżdżą na różniste szkolenia nie tylko z bobathów ale i innych metod, specjalistki od plastrowania, które potrafią siedzieć w domu i kombinować co by tu z dzieciakiem jeszcze zrobić, żeby mu pomóc.

Do ośrodka w Sosnowcu (podobno mają tam super babkę od maluchów) mam nadzieję się dostać. Na razie potrzebna mi opinia, a potem być może zajęcia lub chociaż wskazówki do pracy w domu. Jest też podobno ośrodek w Warszawie ale kurcze za daleko mi tam jeździć, chyba, że się przeprowadzimy. Jak będę miała jakiś termin to daj znać, można popytać o wasz problem. Pod ręką mam tylko nasze dziewczyny, które dają pewne wskazówki ale same mówią, że tu speca trzeba a nie takiej doraźnej pomocy. Tak samo mówi nasza pani psycholog.
 
No super, Dorota.
Jak byłam z Franiem tydzien temu..jejku.aaaaaaaa..w Sosnowcu:) to byłam pod wrazeniem oferty dla dzieci.
I tak myśle o tym cały czas i dopadają mnie takie czarne mysli, że nie damy rady. Z takim kijowym wsparciem..tzn mamy bdb rehab i logopedke, ale to wszystko. Wszędzie jexdzić..skąd kasę na to wszystko?? Siedze od rana w kompie (z przerwa na ugotowanie obiadu ;-) ) i pisze, prosze, wnioskuję..no nie powinno być tak, kurcze!


Spytaj tych twoich babeczek, czy z nadwrażliwościa jest jak z alergią - zmienia postacie? Od niedawna mamy problem ogromny z nadwrazliwościa słuchową Frania. Dźwięki, które tolerował bez problemu wywoluja w nim teraz panike - kichniecie, kaszlniecie, szczekanie psa, płacz dziecka, głośne dxwięki to od zawsze. masakra - mam 2 alergików w domu, jak radek ma atak kichawki to Franek mało nie zejdzie tak panicznie płacze. R ucieka gdzieś, byle dalej, no ale nie zawsze sie da, np w aucie. Spytaj o to proszę
 
Aga zapytam :-) Bo też mamy taki problem może neizbyt nasilony ale dla mnie to dziwne też jest. Coś jest akceptowane i nagle zwrot i mała nie toleruje danego dźwięku.
Wczoraj byłyśmy w piaskownicy, nie było dzieci a mała się nie rozpraszała, ale niestety piasek jej nie kręci :-( przesypała przez rączki i spojrzała na nie ze wstretem, szybko uciekła z piaskownicy. Woli się huśtać, zbierać kamyczki, suche liście oczywiście badając wszystko ustnie :zawstydzona/y:
Odebrałam opinię psychologa i teraz już konkretniej napisano:

Aktualnie rozwój dziecka mieści się w granicach szeroko rozumianej normy (uwzględniając wiek korygowany). Można zaobserwować dysharmonię w poziomie rozwoju poszczególnych sfer (umiejętności motoryczne i poznawcze pozostają na poziomie wyższym niż umiejętności związane z rozwojem komunikacji)...
Na stosunkowo najniższym poziomie kształtuje się rozwój mowy. Podczas badania można zaobserwować ubogą spontaniczną wokalizację, rzadko dziewczynka podejmuje również naśladownictwo wokalizacji. Obecnie realizuje pojedyncze samogłoski, nieliczne ciągi sylabowe (ta-ta, ba-ba).

To co najważniejsze to teraz nacisk na mowę, bo ona tylko coś tam bełkocze z nieruchomymi ustami, ćwiczenia przed lustrem, zakupić pomoce i do roboty ;-)

Dziś w końcu Paulinka ćwiczyła sama na sali, beze mnie a po wszystkim jak ciocia puściła ją na podłoge to przeszła sama korytarz a do mnie to już przybiegła i wtuliła się w ramiona, tak spontanicznie, że mnie zaskoczyła :tak:

Czas chyba pomyśleć o braciszku dla małej damy ;-)
 
Dorota, z Twoich wpisów bije ostatnio taki optymizm, taka energia, ze przychodze tu do Ciebie ładowac akumulatory:)
Cudnie sie czyta takie wieści, kochana.
Wygląda więc na to, że jestescie na prostej, dziewczynki:) Jeszcze ino kilka problemików trzeba dopracować:)
I oby owo dopracowywanie szło tak pięknie jak odwalanie tej najgrubszej roboty:)
Uściski dla was, fajterki:)
 
Ja to ja, ale mój w jakiej euforii :-D Kiedyś mu powiedziałam, że jak Paulinka stanie na nogi to wtedy możemy pomysleć o drugim dziecku... Ale chłop jak chłop dosłownie wszystko bierze więc jak tylko zaczęła chodzić to tatuś szanowny stara się usilnie powiększyć rodzinkę :szok:
Szczerze to już widzę, ze jesteśmy coraz bliżej i nawet gdyby pozostały jakieś problemy z mową czy inne "drobiazgi" to jest to do przejścia, a ja jestem coraz spokojniejsza :tak: Oczywiście dziś mówię do rehabilitantki, że Paulinka chodzi nie tak, że nie dociąża pięt itd, a ona z uśmiechem na ustach "co tam pięty, przecież ona chodzi!!!" Bo tak naprawdę miało być inaczej...
Ach, zapomniałam, nauczyłam szkrabka pokazywać gdzie ma brzuszek, jak tylko zapytam to masuje się po tej wystającej piłeczce :-D I jeszcze ciągnie się za wystający pępek, słodko to wygląda ;-) Dziś wychodząc na rehabilitację zrobiła tacie papa... zaczyna kumać co do czego dopasować :-)
Nie wiem tylko co się stało, że ma taki szalony apetyt:sorry: no chyba na urlopie rozepchałam dziecku żołądek i przez to coraz cięższa się robi :zawstydzona/y:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry