reklama

Paulinka 27tc 1100g 37cm

powtórzę i ja za wszytskimi że Paulinka jest po prostu mega dzielna i wspaniała :))))) i też odnoszę wrażenie jakby była urodzona o czasie, tak się wspaniale rozwija. mało piszę ale podglądam co tam u Was regularnie, a filmik z chodzącą Paulą to już prawdziwy hit! gratuluje biegającego szkraba i trzymam kciuki żeby z nieba sfrunęła do Was kolejna dzidzia...tym razem donoszona, tłuściutka .....ale tak samo wspaniała jak Wasza córeczka :) wszytskiego dobrego dziewczyny!!!!!!!!!!!! :*
 
reklama
Dorota- jak się ma u Was sprawa z wymiotami teraz? Poszły w niepamięć, czy jeszcze się zdarzają? My ostatnio mieliśmy wizytę w CZD u gastroenterologa, ale tam nie dotarliśmy bo przyplątała się grypa żołądkowa. Kolejny termin to październik. Zrobiłam sobie podsumowanie z kilku ostatnich miesięcy i wyszło mi,że średnio mamy 8-9 wymiotów na miesiąc. Większość z nich jest po zakrztuszeniu, nieraz po kaszlu lub płaczu. I sama nie wiem czy to dużo. Chyba daje znać słabe napięcie mięśniowe
 
Aurelia ja takie wymioty nazywam sprowokowane i nie liczę ich już dawno!!! To dla mnie nie było dużo. Wymioty, które nas męczyły to takie samoistne, po zmiksowanych papkach, słoiczkach po 4 miesiącu itp. Małej po prostu zaraz po zjedzeniu wszystko wylatywało z powrotem :-( Takie się u nas wycofały gdzieś w maju. Dlatego nie robiłam ph-metrii. Bo jak małej kawałek jedzenia lub kaszel prowokował wymioty to było wiadomo dlaczego. Takie są do dziś. Wczoraj i przedwczoraj mała zadławiła się obiadem i wymiotowała. Zapomniała jak się gryzie a ja dwoję się i troję, żeby znów ją nauczyć. Widzisz nauczyła się chodzić a zapomniała gryźć :crazy: i tak zawsze pod górę :sorry:

Motylku kochana, oczywiście do tego będę dążyć, ale takie mam dziwne przeczucie, że może być powtórka :-( Mimo wszystko chcę spróbować, bo przecież nigdy nie wiadomo co będzie jutro prawda ;-)
 
Ostatnia edycja:
Dorotko, chrzanic przeczucia ze się tak brzydko wyrażę:-p ;-)ja wierzę że bedzie dobrze,musi byc :) poza tym udowodnilas sobie i wszytskim ze nie ma na Was bata :) co by się nie działo, dacie radę! :) i sama wiesz ze mimo takiej okropnie trundej drogi jaką przeszliście bylo warto...:)
 
Tak, okazyjnie ;-) Znaczy na aukcji wylicytowałam za fajną cenę. Mamy szaro-czarny kolor i super, nie brudzący. Dziś po pierwszym spacerku jestem mega zadowolona, a najważniejsze że budka super chroni małą przed słońcem i wreszcie siedzi prosto :tak: Mimo że mam zablokowane kółka (bo nie znoszę tego cudu techniki :zawstydzona/y:) to prawie sam skręca. I rączki tak wysoko, że J może prowadzić bez garba na plecach :-D
 
Dorota, czy Paulinka chodzi z rączkami uniesionymi do góry, zgiętymi w łokciach (stabilizowanie tułowia) - zobacz na ostatnie zdjęcia Frania. Narazie wiem, źe Franiu stabilizuje sobie tułów, to dopiero pierwsze kroczki, ale ciekawa jestem jak było i jest u Was. Twoja Paulinka teź na początku pewnie tak robiła. Pamiętasz jak długo to trwało?
 
Aga Paulinka cały czas tak chodzi! Ale nie chodzi u nas o stabilizowanie tułowia, bo w wózku jak siedzi też tak trzyma rączki :-( Nam nie zeszły łopatki do dołu, ciągle ćwiczymy ale mamy z tym wielki problem. Generalnie Paulinka trzyma rączki jak niemowlak, ściąganie ramionek to moja zmora teraz :-(

100_4123.jpg

Na zdjęciu widać jak mała trzyma rączki (nasz wczorajszy wypad nad wodę ;-))

EDIT: Pamiętasz jaka chuda glizda była? Zobacz jakie grube nogi ma teraz :-D Tylko żebra nadal na wierzchu...
 
Ostatnia edycja:
Ale fajnie sobie bryka!!! Rewelacja!!
Słuchaj, kiedyś jakaś rehab mówiła mi, źe jest niebezpieczeństwo, że Franiu tak będzie chodził, bo będzie stabilizował tułów - dlatego o tym napisałam. Franulec teź ma problem z łopatkami. Porozmawiam o tym z naszą rehab. Franiu w sumie robi tak jak chodzi na kolankach, swoim starym sposobem i jak wstanie i poda rękę swoją, żeby go za nią trzymać. Powiedz, ile czasu minęło od stanięcia małej a pójściem samodzielnym? Wiem, że nie ma co porównywac dzieci, ale...:) Franula pierwszy raz wstał w łóżeczku 6.12, czyli juź 9,5 mies temu. Ja tak szacuję ze w okolicy 3 urodzin będzie samodzielnie chodził.
 
reklama
Stanęłą samodzielnie w połowie lutego, w marcu chodziła podpierając się mebli aż do teraz, baliśmy się że ma jakąś blokadę i boi się puścić. Widziałam, ze Franek stanął w niedźwiadku, teraz trzeba go nauczyć wstawać z tej pozycji bez podpierania :tak:

Paulinka zaczęła chodzić wcześniej, 2 dni dreptała w domku na działce, ale... jak poszła na dwór to kiedy się przewróciła nie umiała wstać bez podparcia się czegoś, czyli na odkrytym terenie nie radziła sobie. Nastąpiła u niej taka wielka frustracja, że przestała chodzić!!! I przez kolejne 2 tyg uparcie w łóżeczku wstawała z czworaków na niedźwiadka a potem dźwigała tułów do góry aż uzyskała pozycję stojącą :tak: 2 tyg wielogodzinnych ćwiczeń, do których nikt jej nie zmuszał (ale na rehabilitacji to przerabiała już bardzo długo). Jak już umiała wstać, pojechaliśmy do Marty i Oleńki a tam wstała i poszła. I tak zostało, radzi sobie na trawie, w domu, już się nie podpiera, jest szczęśliwa.
Ja myślę, że Franek pójdzie szybciej, jak odkryje uroki samodzielności i mobilności, nie spocznie póki się od Ciebie nie uwolni :tak::-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry