chyba duza czesc nas miala zagrozenie przedwczesnym porodem, zagroznona ciaze na poczatku...nafaszerowali nas lekami i teraz wyjdzie na to ze przenosimy..z dwojga zlego to lepiej jednak przenosic niz za wczesnie urodzic...ja do swojego terminu dodaje 2 tygodnie czyli kolo 6.11 i to jest data kiedy wiem ze na pewno bede miec Rafalka bo u mnie wywoluja niby po 2 tygodniach, ale zobaczymy co dzisiaj ordynator powie.pewnie tyle ze jeszcze troche pochodze bo dziecko wysoko

ale kto wie...niewazne, ciesze sie ze ide dzisiaj na ta wizyte, zawsze to jakies nowe informacje beda

ja mam ciagle wrazenie ze jeszcze nie wszytstko zrobilam, chociaz nic nie robie tak naprawde.bo torba niby spakowana, ale tak dawno ze nie wiem co w niej jest a czego nie ma....


ukladam sobie w glowie jak to bedzie z urzedowymi sprawami po urodzeniu dziecka.bo mam troche skomplikowana sytuacje...zameldowana jestem na stale w Warszawie, czasowo tutaj.i niby rejestracja dziecka bedzie tutaj ale dziecko zostaje automatycznie meldowane w miescu meldunku matki czyli w Warszawie i [pesel tez w Warszawie...nie wiem jak mam to zrobic bo przweciez tam nie pojade:-(do tego becikowe ktore przyznaja chyba w miejscu urodzenia dziecka, ale te drugie becikowe (zasilkowe)to tam gdzie matka zameldowana czyli znowu Warszawa

nie wiem jak mam to pozalatwiac:-(wszystko pomieszane...nie mowiac o tym ze wogole bede jakas inna bo z kolorowym dzieckiem i nieznanym ojcem



jakas masakra kompletna....
teraz musze jeszcze po bankach pojezdzic bo mam w nich stary adres zameldowania a w dowodzie inny, wiec musze top zmienic bo beda problemy z kasa.do tego sprawy z uczelnia, jakies legitymacje, zalegle egzaminy w styczniu mimo dziekanki, zaswiadczenioe do ZUSu do renty ze mi studia przedluzyli...
zamotalam sie z tym wszystkim strasznie i nie wiem za co sie zabrac, nie wiem jak to pozalatwiac:-(
do tego jeszcze ten pajac ktory potrafi w srodku nocy meczyc telefonami i ch... go wie czego ode mnie chce.
normalnie rece mi opadaja od tego wszystkiego.
a przy okazji w tym wszystkim to wypadalo by jeszcze Rafalka urodzic i poradzic sobie z nim, bo na pomoc od mamy to moge liczyc tylko w gotowaniu tak mi zxapowiedziala.wiec szykuje sie ciezki okres...i juz chyba dociera do mnie dlaczego ja nie chce jeszcze rodzic...bo wlasnie pozniej sie zacznie zalatwianie:-(
czy ktos sie na tym zna?tzn na tych papierkach, becikowych i wogole?bo wiem ze mozna w necie poczytac ale jesli jest sytuacja jasna, tzn matka mieszka w miejscu zameldowania, ma meza ktory to wszystko moze zalatwic.a ja musze wszystko osobiscie tylko nie wiem jak:-(