reklama

Październik 2008

nie musi byc juz to, ale wystarczy jak bedzie wszystko z mluszkiem dobrze, bo strasznie sie denerwuje tym ze sie nie rusza, boje sie ze te moje wymioty i biegunka mogly mu zaszkodzic.
Jacek bedzie za 30 minut i wyruszamy, teraz jeszcze dochodzi stres bo nie wiem jak tam bedzie w tym szpitalu, niby wszystkie dokumenty mam ale i tak jade w "nieznane":baffled:
 
reklama
Witam w nielicznym gronie,

faktycznie wstydzić się powinnyśmy my rozdwojone, bo siedzimy cichutko i wątek przymiera, ale myślę, że to chwilowe, większość z nas to świeże mamy i każda z nas musi najpierw uporać się z emocjami, nową sytuacją dopiero na nowo zaczniemy się udzielać. Wprawdzie wypowiadam się za wszystkie, bo sama czuje jeszcze chaos i trudno mi wszystko ogarnąć, tym bardziej, że nadal walczę z gorączką i martwię się że cycusie mi wyschną. No, ale nie będę narzekać, bo z maleństwem przy boku wszelkie dolegliwości jakby znikają.

Trzymam kciuki za Was dziewuszki żeby czas płynął szybciej i maluszki były już z wami.:tak::tak::tak::tak:

Całuski:-)
 
:zawstydzona/y:ano racja...mamusie rozdwojone wpadają tu tylko na chwilkę.

Hania chce co 2-2,5 godziny cyca i tak trochę jestem do niej przywiązana. Cyc, przewijanie, odbijanie, spanie itp.
 
Ja czekam na jacka, wlasnie dzwonilam do kolegi mojego gin i mam przyjechac na oddzial bo ma dyzur, bo juz nie wyrabiam. Od rana mlody poruszyl sie doslownie 2 razy i to rano, do tego ta biegunka i wymioty i ciagle twardy brzuch.
Moze znowu panikuje ale pojade sprawdzic, czyt. dmucham na zimne.
Jestem ciekawa o ktorej m. przyjedzie bo jest na policji, bo koledze z pracy wybili szybe w aucie i musi to zglosic a wiadomo ile u nas w kraju takie zalatwianie trwaja.
trzymajcie kciuki i jak bede wiedziala co i jak to napisze.

czekamy na wiesci.
 
Ehh dalej mam te bole, juz sie przyzwyczajam powoli... Na razie sie nic wiecej nie rozwija, a ja sie zaczynam wkurzac, bo nie wiem co z tego dalej bedzie... Jak juz sie zaczyna, mogłoby sie juz zakonczyc na porodowce, a nie taka głupia niepewnosc... Nie wiem co mam ze soba zrobic...
 
raźniej mi jak czytam Was :) trochę już wariuję, nie wiem, co z sobą zrobić: sprzątam, spaceruję, układam, przekładam... chodzę po domu bez celu i czuję jakbym miała eksplodować! i wszystko mnie wkurza!

ale się dłuży... jeszcze 7-10 dni... niby mało, ale jakby wieczność... w środę gin - zobaczymy co powie...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry