reklama

Październik 2008

I ja się witam dopiero tak późno, bo byłyśmy w przychodni.

Wczoraj super dzień - Marika spała tak mocno, że budziłam ją na jedzenie (nie miałam czasu pisać, bo szykowałam jedzonko dla gości i sprzątałam). Noc boska! Jak zjadła o 22.00 i usnęła o 23.00 to spała do... 5.15 (może moi imieninowi goście tak ja zmęczyli). Szok! Potem zjadła i znowu spała do 8.00. Mój tata mówi, że to złote dziecko ta jego wnuczka (chyba go zaproszę kiedyś na noc do uspokajania...)

Później byłyśmy spacerkiem w przychodni i teraz śpi też po jedzonku, więc mogłam spokojnie obiad zjeść i zacząć Was czytać.
 
reklama
Miałam niby odpoczywac ale jak już mnie muli to Hania się budzi:baffled: Ryczy jak tylko odkłądam ją na bok. Mierzyłam jej nawet gorączkę bo to dziwne zachowanie. Widac potrzebuje bliskości bo gorączki nie ma. A M dzisiaj wraca póżno:baffled:
 
Kaka - ja mam tak non stop. Właśnie już 5 raz odkładam Marikę i się budzi po 5 minutach. Przytulam to zasypia, odkładam to się budzi. I tak w kółko. Spryciula już mnie nawet łapie za rękę i za bluzkę, żeby jej nie odkładała.
 
Ja tez tak mam z moim:tak: choc teraz zasnał w swojej hustawce i narazie spiocha:-p Chociaz znajac zycie i swoja Laure to zaraz wstanie a ja mam tyle prasowania:szok::eek::eek::eek:
Kaka a wtul w siebie Hanie i tak spiochajcie. Albo połóz sie na boczku wywal cyca i niech czuje twoja bliskosc;-)
Kate moj niestety w gosciach zawsze pokazuje sie ze złej strony i kazdy mi współczuje:-D:-D:-D
 
Kaka - ja mam tak non stop. Właśnie już 5 raz odkładam Marikę i się budzi po 5 minutach. Przytulam to zasypia, odkładam to się budzi. I tak w kółko. Spryciula już mnie nawet łapie za rękę i za bluzkę, żeby jej nie odkładała.

Skąd ja to znam;-)

Ja tez tak mam z moim:tak: choc teraz zasnał w swojej hustawce i narazie spiocha:-p Chociaz znajac zycie i swoja Laure to zaraz wstanie a ja mam tyle prasowania:szok::eek::eek::eek:
Kaka a wtul w siebie Hanie i tak spiochajcie. Albo połóz sie na boczku wywal cyca i niech czuje twoja bliskosc;-)
Kate moj niestety w gosciach zawsze pokazuje sie ze złej strony i kazdy mi współczuje:-D:-D:-D

Od pół godziny drzemie w łózeczku na brzuszku. Troche sie cykam że coś sobie zrobi choc wyjełam poduszkę...widac tak jej odpowiada.
 
a mały leży na tapczanie zajęty piłka, mata jeszcze nie doszła:(
My po spacerku potem pospał jeszcze na ganku, a ja zjadłam obiad i ściągnełam troche mleczka. We wtorek mamy szczepienie i ja mam w tym dniu zakupy w intermarche tzw paczki, jakos damy rade. SAmiejemy się z M bo chciałam małemu dac troche herbatki na trawienie zobaczył butelke i kupa poszła, chyba nie chce pić więc dsię stara, właśnie kupe wali zawsze jak tylko dostanie herbatke.
 
Czarna to widze ze mamy ten sam problem- lydek....ja mialam z wyciu tylko 1 kozaki.w tamtym roku na allegro kupilam bo byly szerokie i sie rozciagaly.a tak to zawsze z placzem ze sklepu wychodzilam.bo ja jakos dziwnie zbudowana jestem.w pasie zawsze niecale 70 cm a nogi jak klody, lydki kolki...no ale co zrobie.jak cwicze to sa jeszcze wieksze....a jak nie to sa tluste i tak samo duze.masakra...
a moj w towarzystwie zgrywa aniolka i wszyscy mowia ze klamie ze on takie akcje nocne robi...no, tylko mama mi uwierzyla jak juz nie dawalam rady w szpitalu i spala(powiedzmy) ze mna i nie mogla uwierzyc....
ja dzisiaj po spacerku i po ...przeprowadzce pietro wyzej....musialam sie z malym przeniesc bo wyobrazcie sobie ze znalezlismy grzyb na scianie:szok::-(
 
reklama
Och niedobrze z tym grzybem Asiu.

Co do kozaczków, to też mam problem - muszą być takie rozciągliwe w okolicy łydek :baffled: ale to efekt ćwiczeń.
Zresztą zobaczymy czy wbiję się w swoje takie sexy, które kupiłam w zeszłym roku :confused:

Pati to znaczy, że butelka działa :-D i mały raz dwa załatwia co potrzeba.

A u mnie na płacz działa podniesienie małego i przytulenie tak jakby do odbicia po karmieniu.
Zaraz się szybko uspokaja i patrzy swoimi brązowymi, ślicznymi oczkami.
Bardzo lubi z tej pozycji podziwiać pokój hihihi.

Ostatnio się zastanawiałam czy rozpieszczę malucha często nosząc go na rękach?
Bo jeśli płacze to mnie się serucho kraja i albo zaglądam do niego mówiąc coś słodkiego, albo właśnie biorąc go na ręce.
Tłumaczę sobie, że przecież całą ciążę był w brzuszku, czuł ciepło i bicie serca.
A teraz leżąc czuje się taki odosobniony.
Acha i dwa razy zdarzyło mi się, że spał słodko i nagle z płaczem się budził - dosłownie tak jakby coś złego się śniło jemu.
Przytulałam i usypiał.

Dziś nawet ładnie spał w ciągu dnia parę razy a wczoraj taki marudny był po spacerku.

No i w poniedziałek mamy wizytę u piediatry, ważenie i szczepienie.
Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry