reklama

Październik 2008

:baffled:Dzięki dziewczyny, no cóż takie życie :-(
A tak z innej beczki, to mieliśmy wczoraj w nocy dziwną sytuację :baffled:
O 2 młody zaczął domagac sie jedzenia, więc trza było go nakarmić. Po karmieniu odpadł w głębsza faze snu a ja nie mogłam zasnąć... Po jakimś czasie zauważyłam że zapaliło się światło. Pomyślałam, że M wstał do łazienki (dalej spi w innym pokoju, bo nie może z Maćkiem wytrzymać ;-)) ale pomslałam sobie po jaką cholerę pali swiatło w przedpokoju... Zaczęłam nasłuchować ale było cicho. Więc wstałam, patrzę a to się światło w kuchni pali. Mamy tam 2 rodzaje oświetlenia sufitowe i halogenki nad szafkami, których w zasadzie nie używamy. no i paliły sie te halogenki... Idę do M, a on śpi. Budzę go i pytam, czy był w kuchni. On ze nie... no to mały zonk... :confused: M obszedł mieszkanie, posprawdzał wszystkie pomieszczenia, zamki, a później ze mną się położył, bo się bałam. Później sie okazało, że obydwoje nie mogliśmy spać do rana. Nie wiemy jak to się stało, ze światło się zapaliło...
A dzis jak wychodziłam na spacer, to na drzwiach wisiała klepsydra, ze parę dni temu zmarł nagle nasz sąsiad z 3 pietra i jutro jest pogrzeb. Wyglada na to, ze postanowił nas chyba odwiedzić i zobaczyc jak mieszkamy....
 
reklama
Asia - ja wysypywałam pól tego proszku na łyżeczkę i dodawałam trochę przegotowanej wody..... to się dość ładnie rozpuszczało, tylko drożdżami śmierdzi... ale Szymkowi pomogło ...
 
Wspominkowo - Jeżeli chodzi o test to robiłam 30 stycznia, jak Kaka :-)
A jezeli chodzi o płeć, to ja chciałam mieć córkę :sorry2: niby jak seks jest przed owulacją to córka a jak po to syn. Moj M wtedy jeszcze w Gdańsku mieszkał i mieliśmy dla siebie tylko weekendy. Ale dobrze sie składało, bo wg moich obliczeń owulacja miała być we wtorek, więc weekend przed poświęciliśmy na produkcję ;-) Niestety mój organizm mnie oszukał, później jak z usg wyliczno wiek Maćka, to wyszło, że owulacja musiała być 2 dni wczesniej. (I nikt mi po tym nie wmówi, ze metody naturalne antykoncepcji dają 100% skuteczności, zawsze cos sie może poprzestawiać :tak:). Ale faktem jest, ze mimo tego, że chciałam dziewczynkę, podświadomie wiedziałam, ze to chłopak. Jak o nim mówiłam, to jakoś tak mimo chodem parę razy mi się w męskiej formie wyrwało :-)

My do żłobka, a właściwie 4 złozylismy prawie miesiąc temu wnioski. Jesteśmy ok. 300 w kolejce :-). Myslę, ze ma szanse się do dwulatków dostać ;-)
A tak na serio, to M od kwietnia jest oficjalnie bezrobotny, z tym że już w marcu ma byc zwolniony ze świadczenia pracy. Więc jak nic nie znajdzie do tej pory to ja wracam do pracy a on zajmuje sie młodym i moja mamą. Dopóki nie znajdzie roboty, wtedy się wymienimy. I to jest dla niego dodatkowa motywacja, bo powiedział, ze nie wyobraża sobie siedzieć z dzieckiem w domu, wstawac do niego w nocy i robić za kurę domową ;-) Na szczęście dzieki temu, że mamy teraz wakacje kredytowe i obniżyliśmy ratę, trochę się oszczędności porobiło i od biedy może pracy szukać jeszcze pół roku. Przy oszczędnym życiu powinno starczyć :-)
A na wychowawczy muszę iść, bo od przyszłego tygodnia będzie z nami mieszkać moja mama. Rozmawiałam z jej lekarką i ona powiedziała, że przy takich zniszczeniach układu nerwowego różnie może być. Ostatnio mama miała jakis atak drgawkowy i spadła z wózka no i sie troche potłukła. Stało sie tak mimo, ze w szpitalu masa ludzi :-( W każdym razie nie mozna jej samej zostawić, cały czas musi z nia ktos być.
Trina współczuję, ale dobrze, że Twoja mama ma taką córkę :tak::tak:

:baffled:Dzięki dziewczyny, no cóż takie życie :-(
A tak z innej beczki, to mieliśmy wczoraj w nocy dziwną sytuację :baffled:
O 2 młody zaczął domagac sie jedzenia, więc trza było go nakarmić. Po karmieniu odpadł w głębsza faze snu a ja nie mogłam zasnąć... Po jakimś czasie zauważyłam że zapaliło się światło. Pomyślałam, że M wstał do łazienki (dalej spi w innym pokoju, bo nie może z Maćkiem wytrzymać ;-)) ale pomslałam sobie po jaką cholerę pali swiatło w przedpokoju... Zaczęłam nasłuchować ale było cicho. Więc wstałam, patrzę a to się światło w kuchni pali. Mamy tam 2 rodzaje oświetlenia sufitowe i halogenki nad szafkami, których w zasadzie nie używamy. no i paliły sie te halogenki... Idę do M, a on śpi. Budzę go i pytam, czy był w kuchni. On ze nie... no to mały zonk... :confused: M obszedł mieszkanie, posprawdzał wszystkie pomieszczenia, zamki, a później ze mną się położył, bo się bałam. Później sie okazało, że obydwoje nie mogliśmy spać do rana. Nie wiemy jak to się stało, ze światło się zapaliło...
A dzis jak wychodziłam na spacer, to na drzwiach wisiała klepsydra, ze parę dni temu zmarł nagle nasz sąsiad z 3 pietra i jutro jest pogrzeb. Wyglada na to, ze postanowił nas chyba odwiedzić i zobaczyc jak mieszkamy....
Dzizys, ale mroczna historia, ja też bym się troche bała!:szok: :szok::szok::szok:

Blondi zdrówka życzę! A trilac można podawać nawet jak się nie stosuje kuracji antybiotykowej. Chociaż podobnie jak wesolutka polecam BIO GAIA, drogie ale bardzo dobre!
 
Kasia tak u nas nie ma prywatnego, za mała miejscowośc
trina anai mnie też

ja sie dzisiaj opazyłam w palucha ze juz 3 h trzymam palca w wodzie z lodem i nadal piecze. dzwoniłam do pracy i mam 40 dni urlopu, wiec w domku moge byc do maja z normalna wypłata
 
CZESC DZIEWCZYNY

ja odczytam was dopiero wieczorem bo jestem dzis wykręcana i obskakana przez dziewczyny od samego rańca, normalnie czuje sie jak po wirowaniu w pralce:rofl2:
ściskam każdą po kolei mocno a buziaczki dla maluszków przesyłam z daleka:-)
 
trina79 jakie mroczne historie opowiadasz. Ja w duchy niewierze ale wiem że ktoś nad nami czuwa :)

No i się obcięłam, normalnie dziwnie się czuję.... Jutro zrobię sobie zdjęcia i wrzucę. Wszyscy mi mówią że wyglądam teraz jak taka "dziewczyneczka". Znowu będą mi dawać gimnazjum i mówić że dziecko ma dziecko hihihihihi.

Asia ja nie wiem czy podawanie Rafałkowi wody z solą jest dobrym pomysłem bo to jest właśnie sposób na wywołanie wymiotów przy zatruciach.
 
Witam, moj M znalazł w końcu pracę zaczął od wczoraj!!!!!!!! on cały szczęśliwy a ja teraz sama z dziewczynkami cały dzień, dziś byłyśmy na dłuuugim spacerze bo piękna pogoda była, potem po szkole jeszcze na placu zabaw, i jeszcze przez odzinę po powrocie Lena spala w wózku w sumie 4,5 godz. obudziła się taka głodna że nie mogła się doczekać kiedy jej pieluszkę zmienię:-D
jakoś teraz mniej je a częściej w sumie to co 1.5 godz by jadła:tak: i nawet dziś w nocy się obudziła o 3.00 na karmienie:confused:

wszystkim co chorują życzymy DUŻO ZDRÓWKA!!!!

Trina ja jestem strasznie bojazliwa- też bym się bała:no:
Ppatqa- współczuję
Dorota dobrze że z Twoją Oliwką lepiej
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry