O rety ile tu się działo

Pozaznaczałam sobie posty, ale zapomniałam co chciałam odpisać
Justynka jestem pod wrażeniem, bo ja też bym chyba spanikowała. Najważniejsze, że już po wszystkim.
Marma super, że wyjście doszło do skutku i jesteś zadowolona. Też bym się wybrała na czipendejlsów

.
Ula moja siostrzenica ma właśnie badania w kierunku trzeciego migdałka i też będą myśleć co dalej.
Magdziunia gratki, że wyszło na Twoje i kulturalnie się udało
Minisia ja też bym pewnie oszalała i sama nie wiem czy gorsza ta niepewność, czy lepiej zrobić test

U mnie to chyba McGaywer by musiał mieć na imię, bo tabsy i gumki, a też mnie mdliło kilka dni, teraz wiem, że coś się koło mnie kręciło, ale już w myślach miałam, że niezły dar od Boga się szykuje
Zdrówka dla Szymonka i Mariki.
Z moim zdrowiem już ok. Chyba to był jakiś wirus, bo w czwartek mnie przeczyściło i nawet Bartek jedną taką brzydką kupę zrobił (zmartwiłam się, bo był szczepiony na rota, ale na tym się skończyło), potem w nocy mnie zemdliło. Jakiś stan podgorączkowy się przyplątał i masakryczny ból głowy, ale codipar wystarczył. Od piątku zaczęłam łykać witaminy pociążowe i mam nadzieję, że moje samopoczucie się poprawi. Ja od kilku lat źle znoszę przesilenie wiosenne i tym razem też tak jest. Oczywiście w piątek wieczorem mojego M zaczęły piec oczy, w nocy nie mógł spać, a teraz mu jest zimno



To jest tzw "zazdrośniak", bo ja nie mogę się poczuć gorzej, tylko k**** muszę ciągle koło kogoś latać.
Do kina też idę, a i owszem na 22:30 z koleżanką. Nie lubię chodzić na polskie filmy, ale nie będę wybredna. Martynka u dziadków, Bartek śpi, trochę mleka odciągnęłam (i załatwiłam laktator na amen

, muszę pożyć od znajomej, bo już kupować się nie opłaca) i ruszam na miasto
